Mam 29 lat. Upadłam dwa razy, więc kiedy ktoś mówi „do trzech razy sztuka” – już się nie śmieję. Dziś wiem, że nawet po najtrudniejszym upadku można wstać, ale zacznę od początku.
Miałam wtedy 23 lata. Studiowałam i przeżywałam pierwszą prawdziwą miłość. Na początku było jak w bajce. Szybko pojawiła się jednak zazdrość, kontrola, sprawdzanie telefonu i tego, gdzie jestem. Z czasem doszły manipulacja i gaslighting. Powoli przestawałam ufać własnym myślom i decyzjom. Po trzech latach zostałam odizolowana od rodziny. Z radosnej, ambitnej dziewczyny pełnej planów stałam się kimś, kogo sama przestawałam rozpoznawać. Straciłam siebie. Przez kolejne lata żyłam w ogromnym stresie. Nawet już organizm powiedział „dość” , pojawiły się problemy zdrowotne związane ze stresem. W końcu znalazłam siłę, żeby odejść. Spakowałam siebie i mojego kota i uciekłam z tego piekła. I wydawało mi się wtedy, że najgorsze już za mną. Nie wiedziałam, że życie przygotowało dla mnie jeszcze jedną lekcję.
Po wszystkim byłam bardzo samotna. Wtedy pojawił się ktoś kto podał mi pomocną rękę. Pomógł mi, kiedy moje życie było rozsypane. Zaufałam mu. I właśnie dlatego późniejsze wydarzenia bolały jeszcze bardziej.
Bo człowiek, który najpierw pomógł mi stanąć na nogi, z czasem zaczął wykorzystywać moje zaufanie, dobre serce, empatię. Zamiast bezpieczeństwa pojawiła się kontrola. Zamiast wsparcia – strach, agresja. Zamiast spokoju –kolejne problemy domowe. A ja znów i nadal próbowałam…
Próbowałam pracować. Próbowałam normalnie żyć. Próbowałam studiować. Próbowałam być silna, kiedy w środku po prostu nie miałam już siły. W pewnym momencie zrozumiałam, że nie mogę uratować człowieka, który nie chce uratować samego siebie. Mogę natomiast uratować siebie. I wtedy po raz drugi musiałam wybrać siebie.
Zaczęłam walczyć o swoje życie, swoje bezpieczeństwo i swoją przyszłość. Korzystałam z pomocy psychiatrycznej, prawnej, szukałam rozwiązań, mierzyłam się ze sprawami, których nigdy nie chciałam mieć w swoim życiu. Nie było łatwo. Były chwile, kiedy myślałam, że już nie dam rady. Ale dałam i wtedy zrozumiałam, czym jest siła kobiety. Nie polega na tym, że nigdy nie płacze, zawsze wie, co zrobić albo wszystko potrafi sama.
Siła polega na tym, że kiedy życie zabiera jej kawałek po kawałku wszystko, co znała, ona mimo wszystko próbuje zbudować siebie od nowa.
Dzisiaj pracuję. Studiuję. Mam plany, ambicje i marzenia. Nadal uczę się ufać sobie. Uczę się, że moje zdanie ma znaczenie, że mogę powiedzieć „nie” i że nie muszę nikomu udowadniać swojej wartości. Po tych doświadczeniach zrozumiałam też, że tak naprawdę nigdy nie byłam sama.
Mam trzy starsze siostry – moje rodzone siostry, trzy kobiety doświadczone przez życie. Nie zawsze ich słuchałam. Nie raz je raniłam. A one? Były. Kiedy odwracałam się od nich, czekały. Kiedy popełniałam błędy, nie przestawały we mnie wierzyć. Kiedy upadałam były obok. Dzisiaj wiem, że ich obecność była jednym z największych darów, jakie dostałam od życia. Trzy kobiety, które same przeszły przez wiele, a mimo to nigdy nie pozwoliły mi uwierzyć, że jestem sama. Nie zbudowałam siebie od nowa sama. Zbudowałam siebie również dzięki kobietom, które nigdy nie przestały we mnie wierzyć. Moim siostrom.
Dzisiaj mija 17 miesięcy, odkąd jestem na swojej nowej drodze, drodze singielki.
I wiecie co? Jest mi dobrze. Przez lata myślałam, że szczęście oznacza znalezienie odpowiedniego mężczyzny. Dzisiaj wiem, że się myliłam. Szczęście zaczęło się wtedy, kiedy znalazłam samą siebie. Jeśli kiedyś pojawi się w moim życiu mężczyzna, chcę, żeby był dodatkiem do mojego szczęśliwego życia, a nie jego warunkiem. Bo już wiem, że nie potrzebuję nikogo, żeby być kompletna. Potrzebuję siebie. Tej dziewczyny, którą ktoś kiedyś przekonał, że jest niewystarczająca, już nie ma. Dzisiaj patrzę w lustro i widzę kobietę, która przetrwała i mimo młodego wieku przeszła długą drogę, żeby zrozumieć, że największa siła, której szukałam u innych, od początku była we mnie.





Trzymaj się Ania 💪💪 będzie dobrze ♥️♥️♥️
Siostro! Jesteśmy zawsze przy Tobie ❤️☺️ bo siła jest w nas Kobietach 😘
Wytrwałości w dalszym działaniu dla siebie i w zgodzie ze sobą ♥️
Szczęście to wybór. Szczęściem jest również to że wybrałaś siebie. Bo szczęście jest w nas. Długo nie rozumiałam tych stwierdzeń. Nawet nie wiedziałam że istnieją. Wypatrywałam szczęścia w ludziach. Żeby ktoś przyszedł i zmienił moje życie. Oczekiwania rodzą frustracje. Kto jest głodny miłości zje jej resztki z podłogi. Podziwiam Cię Aniu. Ja nadal uczę się jak to szczęście odnaleźć w sobie. Gratuluję Ci pięknej przemiany. ❤️❤️❤️
Jestem za Anią całym sercem , takiej przyjaciółki życzę każdemu ❤️
♥️
Bardzo poruszająca historia. Życzę szczęścia i dużo siły 😉