Wspomnienie III Forum Prawo Kobiet
Wrześniowy pobyt w pałacu Borowa na długo zostanie w mojej pamięci. Byłam uczestniczką III Forum Prawo Kobiet – miejsca, gdzie energia, wiedza i kobieca solidarność spotykają się w jednym czasie i przestrzeni. Ale to, co najbardziej zapadło mi w serce, to plebiscyt „TAK! Jestem SuperWOMAN” – inicjatywa, która daje głos kobietom, a nie tylko o nich mówi.
Spotkałyśmy się – kobiety z różnych stron Polski, choć nie tylko. Każda z inną historią, a jednak z tą samą potrzebą: by żyć w zgodzie ze sobą. Opowiadałyśmy o sile, która często rodzi się z bólu i porażki. O odwadze, która nie zawsze wygląda jak bohaterstwo. O przemianie, która zaczyna się w chwili, gdy mówimy: „dość – chcę inaczej”.
„TAK! Jestem SuperWoman” to coś więcej niż plebiscyt. To lustro, w którym każda z nas mogła zobaczyć nie tylko swoje blizny, ale i skrzydła. To przypomnienie, że nawet jeśli życie nie zawsze układa się po naszej myśli, możemy codziennie wstawać i pisać siebie od nowa — w opowieściach o miłości, przyjaźni, wzrastaniu i sukcesach. Bo życie w osobistym dobrostanie zaczyna się od jednej decyzji. Od słów wypowiedzianych z wiarą: „TAK! Jestem SuperWOMAN.”
Joanna Wójcicka
Autorka treści i narzędzi rozwojowych, twórczyni Instytutu Dobrostanu™
Mając 30 lat, myślałam, że wszystko jeszcze przede mną. Mając 40 – miałam nadzieję, że teraz wszystko się ułoży. A kiedy stuknęła mi 50 – obudziłam się: bez domu, bez partnera, bez pracy, bez… Zresztą, czy to naprawdę ma znaczenie, ile tych „bez” się nazbierało?
Firma, którą stworzyłam i prowadziłam przez prawie 10 lat, upadła. Ratowałam, ale w końcu odpuściłam, a długi spłacam do dziś. Relacje partnerskie – wiecznie nieudane, bo to raczej łatanie dziur niemiłością. W końcu też odpuściłam – bo ile można? Przez chwilę – może nawet dłuższą, niż bym chciała – zamieszkałam w ciemności. Takiej, o której się nie opowiada przy kawie, a raczej chowa pod uśmiechem dobrym na wszystko.
Kiedy pojawiły się problemy zdrowotne, pomyślałam wtedy, że odpuszczam na całego, że mam już dość! A jednak życie nie chciało się poddać. Odpuszczałam więc oczekiwania, przymusy, poczucie winy – ale nie odpuściłam siebie.
I właśnie wtedy pojawiło się to zdanie, wybrzmiało gdzieś w środku, wierciło i nie chciało odejść. I mądrość tę zaczęłam powtarzać jak mantrę: Dobrostan nie jest dla wybranych – jest dla tych, którzy go wybrali. No i wybrałam.
Nie było fajerwerków ani konfetti sypiącego się z nieba. Nie było spektakularnych przemian. Najpierw pojawiły się fajne poniedziałki, a potem – każdego kolejnego dnia – robiłam coś, co przybliżało mnie do realizacji marzeń i celów. Nie odpuszczałam, choć czasem wątpiłam. Tak narodził się Instytut Dobrostanu – przestrzeń, w której zaczęłam odnajdywać siebie prawdziwą: tę kreatywną, pomocną, silną, a także odważną i wyjątkową.
Zaczęło się nie „od nowa”, ale na fundamentach, które chciałam zostawić – na wiedzy, doświadczeniu i umiejętnościach. I tak powoli, świadomie, czasem z pomocą, lecz na własnych zasadach – codziennie, krok po kroku – robiłam swój dobrostan.
Dzisiaj nadal nie mam domu – ale mam na niego plan. Nie mam dyplomu MBA – ale mam pomysły, których nie powstydziłby się niejeden innowator i biznesmen. Chodzę swoimi ścieżkami – choć często sama – za to sama też wyznaczam standardy mojego życia.
I oto ja – kobieta po pięćdziesiątce, z wieloma „bez” przy sobie – za to dziś głośno mówiąca: jestem.
Jestem ambasadorką życia, które się nie poddało.
Jestem kobietą, która wciąż marzy, planuje i realizuje siebie.
Jestem twórczynią i pisarką, bo kocham opowiadać historie codzienności – również takie jak ta: o jednej z wielu SuperWOMAN, którą jestem.





Czasem ,, BEZ ” choć jest wyzwaniem , jest też największym darem. Bo tracąc wszystko lub wiele , możemy zyskać najwięcej – SIEBIE .
A to już dużo i więcej niż inni czasem mają . Poznając siebie w ,, bez ” możemy być i żyć naprawdę. Każdego dnia tworzyć swój Dobrostan .
Dziękuję, to prawda. Czasem wydaje się nam, że “bez” jest trudno i źle. Ale czy na pewno! Ktoś kto będzie ze mną zawsze – w dobrym i złym to sama JA. Więc o tę najbliższą relację warto zadbać najmocniej, zawalczyć i trwać. Bez nas nie wartościuje. Ono nas czasem wręcz wyróżnia.
Ambasadorko życia! Z tym ,, bez” jesteś pełna: autentyczności, kobiecości, siły. Bogaty jest przecież nie ten, kto wszystko ma, ale ten, kto docenia to, co ma.
Agnieszko, dziękuję! Czasem do świadomość “bez” prowadzi długa i wyboista droga, by zrozumieć że to nie porażki, a indywidualne, niepowtarzalne i tylko moje historie. Czasem “bez” uwalnia i zwalnia, pokazuje i przyzwala na życie według własnych standardów i w osobistym dobrostanie.
Uwielbiam! Niesamowita inspiracja dla innych kobiet!
Dziękuję z całego serca. Każda kobieta może być inspiracją dla innej. Jeśli ktoś potrzebuje mojej inspiracji niech czerpie z tej opowieści i mojego życia! Jeszcze się nie skończyło!
Pięknie to opisałaś i na pewno wiesz, że gdyby nie było ,,bez,, to i Jestem trudniej byłoby zauważyć. Zawsze byłaś i zawsze Jesteś ale to Ty sama musisz poczuć. Trzymam kciuki za Ciebie Asiu ❣️
Dziękuję za te słowa, są bardzo prawdziwe. Czasem trudno zauważyć i być “Jestem”, czasem skupianie się na “bez” przesłania tę nadal piękną część świata.
Mysle ze wiele z nas tak sie czuje „”bez , bez, bez„” ale nie umie moze nie potrafi zainstniec , zmobilizowac siebie zeby powiedziec „”jestem” Tworzenie piekna i dobrostanu po przezyciach wymaga wiele odwagi i sily.
Podziwiam Cie !!!!
Dziękuję za te piękne słowa. To prawda, że często myślimy w kategoriach “bez”, jednak warto zastanowić się i skupić na “jestem”. To może być trudne i jednocześnie uwalniające. To zatrzymanie, odpuszczenie i wymarzenie życia na nowo. Dopóki żyjemy wszystko jest możliwe. Może nie od razu, może nie na szczycie… ale na naszych zasadach, w naszych standardach.
Twoja historia porusza do głębi ❤️ To, jak potrafiłaś zamienić trudne „bez” w pełne „jestem”, jest inspiracją dla każdej kobiety, która choć raz poczuła, że wszystko się wali. Podziwiam Twoją siłę, odwagę i to, że potrafisz tworzyć piękno i dobrostan na własnych zasadach. Dziękuję, że dzielisz się tym światłem – ono daje nadzieję. ✨
Nikt z nas nie planuje życia “bez”, a jednak czasem jest ono dużo lepsze niż z “byle kim”, “byle gdzie” i “byle jak”. Myślę że moment w którym budzi się świadomość JESTEM jest jak orzeźwienie po trudnej i długiej podróży. Może potrzeba też chwili odpoczynku i odpuszczenia, by ruszyć w dalsze życie na swoich zasadach.
Jestem na TAK! Życie „bez” jest czasami lepsze niż życie „z”. Czasami można mieć wszystko, a być samotnym. To „bez” nas nie definiuje, jesteśmy jacy jesteśmy.
Dokładnie! Czasem życie “z” jest życiem, które nam się nie podoba, ale z wielu jedynie znanych nam powodów pudrujemy, lukrujemy… Aż przychodzi moment, że tego smaku już się nie da przełknąć, że łatanie dziury dziurą nie naprawi niczego. Wiem, że jest to trudne i wiem, że warto czasem zburzyć tę iluzję i postawić na siebie, na swoje zasady i podążać swoją ścieżką. Z mądrością przeżytych lat, wiedzą, umiejętnościami… Warto pokazać sobie i światu swoje “jestem”.