Historia w kategorii:

Życie osobiste

Druga Ja

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Mam na imię Ania, mam 42 lata i jestem z Poznania. Od 18. roku życia mam zdiagnozowaną schizofrenię paranoidalną. Od ponad 23 lat przyjmuję leki psychotropowe. Byłam osiem razy hospitalizowana na zamkniętych oddziałach szpitali psychiatrycznych.

Na szczęście choroba nie przeszkodziła mi w zdobyciu wykształcenia, choć skutecznie próbowała. Ukończyłam architekturę na Politechnice Poznańskiej. Jednak duża odpowiedzialność zawodowa i stres, w połączeniu z moim niskim poczuciem własnej wartości i nadwrażliwością, sprawiły, że od 2019 roku nie pracowałam zawodowo. Nasiliły się również stany chorobowe: całkowite odrealnienie, halucynacje, omamy słuchowe i wzrokowe, urojenia oraz przewlekła depresja, która przeradzała się w stany maniakalne. Byłam trwale niezdolna do pracy.

Rok 2023 okazał się przełomowy. Zdiagnozowano u mnie dodatkowo chorobę afektywną dwubiegunową i dobrano leki w taki sposób, że mogłam ponownie podjąć naukę, wyjść do ludzi i zacząć aktywizować się społecznie.

Poznałam Mikołaja, który z przyjaciela stał się moim partnerem. Wszystko zaczęło się układać i planowaliśmy wspólne życie. W czerwcu 2025 roku udało mi się ukończyć szkołę i przebranżowić – zostałam terapeutką zajęciową. Chwilę później okazało się, że jestem w ciąży. Niestety niedługo cieszyłam się tym stanem, ponieważ doszło do poronienia. Wkrótce zaszłam w ciążę po raz drugi, ale i tym razem nie udało mi się jej donosić.

To jednak nie był koniec tragedii. W listopadzie 2025 roku zmarł mój ukochany partner Mikołaj. Mój organizm nie wytrzymał tego obciążenia i trafiłam na zamknięty oddział szpitala psychiatrycznego, gdzie spędziłam dziesięć tygodni. Gdy odzyskałam względną równowagę, przez kolejne dwanaście tygodni kontynuowałam leczenie na oddziale dziennym.

Udało mi się jednak przezwyciężyć kryzys. Zaczęłam na nowo uśmiechać się do ludzi i stawać na własne nogi, także w sferze zawodowej. Od lipca tego roku prowadzę własną działalność gospodarczą i świadczę usługi terapeutyczne. Pracując w swoim zawodzie, sama również korzystam z terapeutycznej mocy arteterapii. Na nowo uczę się, jak czerpać z życia pełnymi garściami.

Chciałabym swoją historią dodać otuchy osobom z podobnymi schorzeniami i pokazać, że można nauczyć się żyć z chorobą, a pomimo wielu przeciwności losu próbować żyć pełną piersią. Bardzo ważna jest samoakceptacja i właśnie to staram się przekazywać swoim podopiecznym. Poprzez odpowiedni dobór środków i zajęć terapeutycznych wspólnie budujemy samoakceptację i rozwijamy własną tożsamość. Kluczowe jest zaakceptowanie wszystkich aspektów siebie – również tych trudnych i ciemnych.

Chciałabym także zainspirować osoby z podobnymi doświadczeniami do podjęcia terapii, aby nie zamykały się w czterech ścianach i nie izolowały społecznie. Chcę pokazać, że dzięki różnym formom terapii zajęciowej można odzyskać sprawność oraz powrócić do aktywności społecznej i zawodowej.

Patrząc na własną historię, chcę dać wszystkim osobom chorującym nadzieję, że można żyć normalnie i na nowo odnaleźć w życiu radość.

Dziękuję za możliwość opowiedzenia i podzielenia się z Wami moją historią.

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Dodaj komentarz

12 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze

Aniu, jesteś przykładem odwagi, piękna ,mądrości i siły. Życzę Ci aby Twoje życie było cudowną podróżą i przygodą . Inspiracją dla innych😍.

Dziękuję Elu za tak piękne słowa 😍

Ania, jesteś jak Feniks i choć mam nadzieję, że los oszczędzi Tobie kolejnych dramatycznych prób, to życzę Tobie, abyś nigdy nie straciła swojej niesamowitej woli przetrwania i siły. Jesteś wspaniała, odważna i piękne jest to, że swoją historią chcesz pokazać innym chorującym i cierpiącym osobom, że nawet najgorszą bestię da się oswoić ❤️❤️❤️

Dziękuję Agnieszko za docenienie i okazane wsparcie 🥰

Aniu, jestes cudownym światełkiem, swiec coraz jaśniej🤍🤍

Dziękuję bardzo Justynko, staram się świecić coraz jaśniej 😇😘❤️

Anusia,wiem ile siły i samozaparcia masz w sobie,żeby pokonywać przeszkody na swojej drodze.Kocham Cię❤️❤️❤️

Dziękuję bardzo Kochana Mamo 🥰 kto jak nie Ty.. zna mnie najlepiej 🤩😁😘❤️❤️❤️

Nie wyobrażam sobie, ile ciężaru może spaść na jednego człowieka. To, co Cię spotkało, jest niewyobrażalnie trudne i po prostu niesprawiedliwe. A jednak znalazłaś w sobie siłę, by się podnieść, zacząć od nowa i dziś dawać nadzieję innym. To wymaga ogromnej, wręcz nadludzkiej siły. Jestem z Ciebie ogromnie dumna. ❤️

Dziękuję bardzo Małgosiu za okazane wsparcie I takie cudowne słowa dodające mi otuchy 😍😘

Anię znam od bardzo wielu lat. Nasz kontakt był co prawda rzadki, ale zawsze zdumiewała mnie jej żywotność. Myślę, że jej historia może być inspiracją dla wielu osób.Trzymam kciuki za powodzenie jej planów.

Dziękuję bardzo Henryku 🥰 jesteś dla mnie wielkim wsparciem 😘

Poznaj inne historie

Autorka historii:

Anna Laska