Jeszcze kilka lat temu pracowałam w korporacji jako bankowiec. Dla wielu osób była to definicja sukcesu. Pięłam się po szczeblach kariery, miałam dobrą pracę. Wewnątrz jednak czułam się jak w klatce. Codzienny stres, presja i poczucie, że żyję nie swoim życiem. Wybrałam tę ścieżkę z nadzieją na stabilizację i spełnienie marzenia o macierzyństwie. Paradoksalnie, to właśnie stres odbierał mi szansę na ciążę.
Wszystko zmienił wypadek samochodowy. Trafiłam na zwolnienie, a chwilę później zaszłam w ciążę. Urodziłam córeczkę, potem synka i wtedy rozpoczęła się moja droga do siebie.
Podczas pandemii, kiedy świat się zatrzymał, upiekłam swój pierwszy tort bezglutenowy, na wesele mojej siostry. Nikt nie chciał się tego podjąć, ale ja nie odpuściłam. I tak się zaczęło. Kolejne torty piekłam dla rodziny, sąsiadów, dzieci znajomych. Moje wypieki zaczęły krążyć po internecie. Pewnego dnia zadzwonił telefon z zaproszeniem do programu „Pytanie na Śniadanie”. Byłam w szoku, ale pojechałam. Torty stały się moją pasją, a świat zaczął to zauważać.
Jednak zbliżał się koniec urlopu macierzyńskiego i wiedziałam, że nie wrócę do korporacji. Szukałam pracy w administracji, sprzedaży, w biurze. Wysłałam setki CV, jednak bez odzewu. Wtedy pojawiła się myśl: może to właśnie wypieki są moją drogą? Podczas kolejnego występu spotkałam cukiernika, który powiedział: „Nie potrzebujesz kursu. Masz talent. Idź do cukierni, ucz się w praktyce”.
Posłuchałam go. Szybko znalazłam pracę w hotelowej cukierni. Robię torty, monoporcje, praliny, połączenie smaku i sztuki. Specjalizuję się w tortach malowanych i czuję, że jestem na właściwym miejscu.
Nie było łatwo, bo decyzja o odejściu z bankowości spotkała się z oporem, także ze strony bliskich. Wiedziałam jednak jedno: jeśli teraz nie zawalczę o siebie, nigdy nie będę szczęśliwa.
Dziś jestem wdzięczna. Za to, że nie wróciłam do biura. Za to, że zaryzykowałam. I za to, że wreszcie tworzę – torty, które są nie tylko smakiem, ale przede wszystkim opowieścią.





Historia jak z filmu! Brawo! Uwielbiam kiedy kobiety podejmują tak odważne decyzje!
Cudownie się czyta tę historię! Choć nie zawsze było pięknie, to słodycz jej zakończenia jest przysłowiową “wisienką na torcie”. Ach jak miałabym ochotę na kęs Twojej pasji zaklętej w porcji tortu lub innym deserze. Sztuka życia w pasji cukiernictwa! Powodzenia!
Piękna historia sercem napisana. Jesteś Sylwio Wyjątkową Kobietą, Diamentową Różą!!!
Go Girl 💪🏼
Sylwia wspieram całym sercem,zaglosowane
Sylwuś trzymam za Ciebie mocno kciuki ❤️ gratulacje odwagi i dąż do swojego celu ❤️
Cudowna historia która daje wiarę, że zawsze warto wierzyć w swoje JA. Pędź dalej po swoje marzenia 🫶
Ta historia pokazuje, że należy iść za marzeniami, słuchać losu, który podpowiada w którą stronę iść! Brawo za odwagę!
Wspaniała historia, potwierdzenie, aby iść za sercem, głosuję❣️