Przeglądając poprzednie edycje, pomyślałam, że ja również przeszłam w swoim życiu wiele trudnych momentów – takich jak śmierć bliskich, współuzależnienie czy choroba. Dlatego postanowiłam opowiedzieć jedną z moich historii, która dodała mi skrzydeł.
W 2012 roku urodziłam córkę. Bardzo chciałam nadal realizować swoje pasje, będąc młodą mamą, więc szybko podjęłam decyzję o powrocie na studia. Kiedy przyszła na świat nasza córka, mój mąż wrócił do Polski z zamiarem dalszego prowadzenia swojej firmy. Niestety, okazało się, że musi ją zamknąć.
Złożyłam dokumenty o stypendium, ale otrzymaliśmy odmowę. Chwilę później poszłam na wykłady, podczas których wykładowca opowiadał o wymianie studenckiej za granicę. W pierwszej chwili pomyślałam: „Przecież nie znam języka, moja córka ma trzy miesiące, a mąż jest bezrobotny”. I wtedy padły słowa, które na zawsze utkwiły mi w głowie: „Ograniczenia są tylko w naszych głowach.”
Wróciłam do domu podekscytowana i opowiedziałam wszystko mężowi. Nie był przekonany do tego pomysłu, ale wiedział, że nie odpuszczę. Podpisałam kontrakt na wyjazd.
Miesiąc później miałam wypadek samochodowy – zostaliśmy bez auta, a moja noga wymagała rehabilitacji. Mimo to nie zrezygnowałam. Tak bardzo mi zależało, że postanowiłam dojść do pełnej sprawności. Trzy miesiące później wyjechaliśmy.
Pierwsze pół roku było naprawdę dobre – odżyliśmy, wszystko szło zgodnie z planem. Niestety, po pół roku uczelnia, która nas przyjęła, przestała istnieć. Zastąpiła ją inna, z zupełnie nowym regulaminem. Szybko okazało się, że nie przysługuje nam stypendium, a według kontraktu musiałam dokończyć tam edukację. Po raz kolejny zostaliśmy bez środków do życia.
I nagle – zadzwonił telefon. Usłyszałam pytanie: „Czy czegoś potrzebujesz?” To był głos mojego ojca. Osobna historia, bo wychowywałam się bez niego przez 20 lat. Kontakt odnowiliśmy dopiero, gdy zaszłam w ciążę. Odpowiedziałam: „Tak, pieniędzy”. Czułam się strasznie – jakbym się sprzedała – ale wiedziałam, że muszę schować honor do kieszeni.
Finalnie pieniądze się skończyły, więc podjęliśmy decyzję, że mój mąż wraca do swojej dawnej pracy, a mnie w tym czasie pomoże babcia i teściowa, aż zakończę kontrakt. Wszystko dobrze się skończyło.
Po tym doświadczeniu już wiedziałam: dam radę w każdej sytuacji. Uwierzyłam we własną siłę.





Pięknie, gdy możemy liczyć na pomoc i wierzymy w siebie. Powodzenia na zakrętach życia.
Trzymam mocno kciuki 🥰
Dziękuję 😘