Kilka lat temu usłyszałam diagnozę: rak. Od tego momentu moje życie zaczęło się nieustannie zmieniać. Jeszcze w trakcie leczenia onkologicznego podjęłam odważną i bardzo ryzykowną decyzję – pieniądze z ubezpieczenia zainwestowałam we własny rozwój. Nie wiedziałam, czy to ma sens i czy ta inwestycja się zwróci. Bałam się, że wydam pieniądze na coś, co okaże się niepotrzebne, zamiast przeznaczyć je na leczenie. Jego koszt, jak się później okazało, wyniósł około 300 tysięcy złotych. Po trudnych, czasami dramatycznych doświadczeniach związanych z chorobą życie pokierowało mnie w zupełnie niespodziewaną stronę. Inwestycja okazała się słuszna, ponieważ dzięki niej małymi krokami zaczęłam budować na nowo siebie i swój biznes.
Z zewnątrz wszystko wyglądało idealnie: sukces, ogromne zasięgi i setki wiadomości dziennie. W środku czułam jednak narastający zgrzyt. Rola „dziewczyny od soków” zaczęła mnie szufladkować. Zdałam sobie sprawę, że nie mogę być w pełni tą osobą, którą jestem i którą chcę być. Moje kompetencje biznesowe i sprzedażowe, rozwijane przez 13 lat pracy w firmie rodzinnej, a później podczas budowania marki anita_od_detoksu, nie były w pełni wykorzystywane.
Przez długi czas bałam się wykonać kolejny ruch. Tkwiłam w tym miejscu z poczuciem winy, że chcę porzucić coś tak wspaniałego i ważnego dla wielu kobiet. Potrzebowałam czasu, aby dojrzeć do zmiany i zrozumieć, że moja prawdziwa misja leży gdzie indziej.
Tak jak wcześniej impulsem do zmian była moja choroba, tak również tym razem nie obyło się bez dramatycznych chwil. Na początku 2025 roku mojej mamie pękł tętniak. Przez miesiąc była w śpiączce, a lekarze nie dawali jej szans. Powiedzieli nam wprost, że mama już z tego nie wyjdzie.
Życie potoczyło się jednak inaczej. Mama trafiła do prywatnego ośrodka rehabilitacyjnego, w którym wręcz błyskawicznie zaczęła wracać do siebie. Ponownie zaczęła chodzić, mówić i funkcjonować niemal tak jak przed chorobą.
Obie historie – moja choroba i choroba mamy – wiązały się z ogromnymi kosztami leczenia. Potwierdziły to, co od dawna uważałam: pieniądze dają szczęście, a czasami są wręcz konieczne, aby żyć spokojnie. Kiedy pojawia się poważny problem, dają możliwości, aby sobie z nim poradzić.
I tak z „dziewczyny od soków” stałam się kobietą, która pomaga innym ekspertkom zmieniać ich historie, życiowe lekcje i najtrudniejsze porażki w zarabiający biznes. Chcę, aby realizowały się zawodowo i budowały własną niezależność finansową. Jej znaczenie często dostrzegamy dopiero wtedy, gdy pojawia się kryzysowa sytuacja wymagająca dużych pieniędzy.
Można powiedzieć, że kolejny raz w życiu stanęłam na krawędzi, zaryzykowałam wszystko i zaczęłam budować swoją markę osobistą oraz biznes od zera. Wiedziałam jednak, jak to zrobić, ponieważ raz już przeszłam tę drogę.
Dziś, jako założycielka Akademii Zarabiającej Marki, pokazuję kobietom, jak przestać chować się w bezpiecznym cieniu i zacząć zarabiać na tym, co już potrafią. Wychodzę z założenia, że w dobie rozwoju sztucznej inteligencji, która będzie przejmowała coraz więcej technicznych zadań, nasza osobista historia i autentyczność są tarczą chroniącą biznes.
Uczę kobiety, jak przekuć wiedzę, życiowe doświadczenia, a przede wszystkim największe klęski i potknięcia w zarabiającą markę. Pokazuję im, jak naprawdę budować markę i autorytet, docierać do idealnych klientów oraz zwiększać sprzedaż, zamiast bez końca ścigać się z algorytmami w mediach społecznościowych.




