Historia w kategorii:

Życie osobiste

Moja #poRAKuracja, czyli jak ruch i sportowe podejście dają siłę do wygranej

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Nazywam się Anna i moja historia to opowieść o tym, że nawet w starciu z najtrudniejszym przeciwnikiem można dyktować własne warunki.

Dziesięć lat temu po raz pierwszy usłyszałam diagnozę, potrójnie ujemny rak piersi (TNBC). Miałam wtedy 35 lat i mnóstwo planów. Przeszłam to trudne leczenie, wstałam z kolan i wróciłam do pełni życia. Kiedy wydawało się, że tamten rozdział jest już dawno zamknięty, los postanowił przetestować mnie po raz drugi. Po dekadzie usłyszałam kolejną diagnozę, znowu rak piersi, tym razem HER2-dodatni.

Dla wielu osób druga diagnoza to potężny cios. Dla mnie stała się momentem, w którym podjęłam absolutną decyzję, nie będę bierną pacjentką, nie pozwolę, by choroba zdefiniowała moje życie i uwięziła mnie w roli cierpiętnicy. Zamiast martyrologii wybraną przeze mnie drogą stał się ruch i aktywność fizyczna.

Zrozumiałam, że ciało, które trenuje i rusza się na każdym etapie od prehabilitacji przed zabiegami, przez trudne momenty chemioterapii, aż po regenerację po leczeniu ma niesamowitą moc do walki. Zaczęłam wprowadzać do swojej codzienności mądre, mikrodawki ruchu. Bieganie, spacery, jazda rowerem, codzienna praca z ciałem dały mi coś bezcennego, poczucie sprawczości i kontroli nad własnym życiem.

Z tej potrzeby serca i własnych doświadczeń tworzę w mediach społecznościowych miejsce, w którym krok po kroku buduję społeczność wokół aktywnego przechodzenia przez chorobę. Chcę pokazywać, że leczenie onkologiczne może wyglądać inaczej bez wstydu, z uśmiechem, w sportowym stylu, z podniesioną głową i ogromnym dystansem.

Dziś kończę kolejne etapy leczenia, zamieniając chemioterapię na leczenie celowane, udowadniając sobie i innym, że leczenie można połączyć z aktywnym życiem, pasją i dbaniem o siebie.

Co chcę przekazać innym kobietom?
Niezależnie od tego, z jakim wyzwaniem się mierzysz, czy jest to choroba, czy trudny moment w życiu, pamiętaj, że masz w sobie sprawczość. Nie umniejszaj swoich zmagań, ale też nie dawaj włożyć się w żadne ramy ani stereotypy. Ruch leczy głowę i ciało, a wygrana zaczyna się w momencie, gdy decydujesz się wstać i zrobić pierwszy krok na własnych zasadach.

Dziś jestem dumna ze swojej drogi i wdzięczna za każdy dzień i każdą kroplę lekarstw i potu, która dała mi siłę do pokonania najcięższych chwil.

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Dodaj komentarz

4 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze

Wow 💖

Aniu, dziękuję za Twoje świadectwo choroby, pięknie pokazujesz że rak to nie wyrok ❤️😍🥰

Wow❤️

Anno, Twoja historia to potężna dawka siły i autentyczności. Przekucie trudnej diagnozy w sprawczość, a lęku w „mikrodawki ruchu” i sportową energię to najlepszy dowód na to, że można chorować na własnych warunkach, bez martyrologii i wstydu.
​Dzięki za przełamywanie tabu i pokazywanie, że ruch leczy i ciało, i głowę. Życzę Ci mnóstwa zdrowia, siły na etapach terapii celowanej i niegasnącej pasji do pokonywania kolejnych kilometrów!

Poznaj inne historie

Autorka historii:

Anna Szurpicka-Kupis