Historia w kategorii:

Życie osobiste

Najtrudniejszą osobą do pokochania byłam ja

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Przez większość życia byłam kobietą, która była dla wszystkich. Dawałam swój czas, uwagę, energię i troskę. Ogarniałam, pamiętałam, pomagałam, łagodziłam konflikty. Wierzyłam, że im więcej dam z siebie, tym bardziej będę kochana, potrzebna i bezpieczna. Nie zauważałam, że powoli uczę się zasługiwać na miłość kosztem samej siebie.

Byłam przekonana, że miłość oznacza przede wszystkim dawanie. Wyjechałam za granicę z miłości. Budowałam relacje, które miały dać mi poczucie przynależności i bezpieczeństwa. Przez lata swoje poczucie własnej wartości opierałam na tym, czy jestem komuś potrzebna. Bycie potrzebną pomyliłam z byciem kochaną.

Pierwszym wielkim zatrzymaniem w moim życiu była choroba nowotworowa. Nagle musiałam zwolnić i spojrzeć na swoje życie z zupełnie innej perspektywy. Choroba odebrała mi poczucie, że mam nad wszystkim kontrolę, ale jednocześnie dała mi coś bardzo ważnego: czas i odwagę, żeby zacząć zadawać pytania, których wcześniej unikałam.

Czy naprawdę żyję swoim życiem?

Później przyszły kolejne doświadczenia straty. W moim życiu odeszło wiele bliskich mi osób. Niedawno straciłam również oboje rodziców. Każda z tych strat była inna, ale wszystkie przypominały mi o tym samym, życie jest kruche, a czasu, który mamy dla siebie i dla ludzi, których kochamy, nie możemy traktować jak czegoś oczywistego.

To właśnie te doświadczenia zaczęły zmieniać moje spojrzenie na życie. Coraz mocniej rozumiałam, że nie chcę już odkładać siebie na później. Nie chcę całego życia być dla wszystkich i jednocześnie nie być dla siebie.

Zaczęłam podejmować konkretne decyzje.

Wiele lat temu zdecydowałam, że nie chcę palić i pić. Była to świadoma decyzja dotycząca tego, jak chcę żyć i jak chcę traktować siebie. Z czasem pojawiały się kolejne decyzje dotyczące relacji, granic, sposobu, w jaki wykorzystuję swój czas i tego, na co jestem gotowa się zgadzać.

Wyruszyłam na Camino. Ta droga stała się dla mnie symbolicznym spotkaniem ze sobą. Z dala od codziennych ról, obowiązków i oczekiwań innych ludzi zaczęłam słyszeć własne myśli i potrzeby znacznie wyraźniej.

Uczyłam się mówić „nie” bez poczucia winy. Przestałam tłumaczyć się z każdej swojej potrzeby. Zaczęłam traktować złość, smutek, lęk i zmęczenie nie jako słabość, ale jako informacje. Zrozumiałam, że granica nie jest odrzuceniem drugiego człowieka. Jest sposobem na pozostanie w kontakcie ze sobą.

Nie wydarzyła się żadna spektakularna przemiana. Nie obudziłam się pewnego dnia jako „nowa kobieta”. Zmiana przychodziła małymi krokami poprzez decyzje, rozmowy, granice, czasem błędy i powroty do starych schematów.

Dziś prowadzę Kręgi Kobiet. To nie jest dla mnie przypadkowa część pracy. To naturalna konsekwencja mojej własnej drogi. Tworzę przestrzeń, w której kobiety mogą zatrzymać się na chwilę i usłyszeć siebie. Mogą mówić o tym, o czym często milczą. Mogą spotkać inne kobiety, które również próbują znaleźć równowagę między troską o innych a troską o siebie. W Kręgu nie chodzi o to, żeby powiedzieć kobietom, jak mają żyć. Chodzi o to, żeby stworzyć warunki, w których mogą same usłyszeć własną odpowiedź.

Jestem psychopedagożką kreatywności, autorką książek i twórczynią podcastu. W swojej pracy towarzyszę kobietom w stawianiu granic, odzyskiwaniu kontaktu ze sobą i wychodzeniu z przekonania, że muszą być „grzeczne”, potrzebne i dostępne dla wszystkich.

Żyję między Polską a Niemcami. Przez długi czas miałam poczucie, że nie jestem w pełni „u siebie” ani tu, ani tam. Dziś rozumiem, że dom nie musi być adresem ani drugim człowiekiem.

Domem może stać się własne wnętrze, miejsce, do którego możemy wrócić niezależnie od tego, co dzieje się wokół nas.

Nie jestem kobietą, która znalazła wszystkie odpowiedzi. Jestem kobietą, która sama musiała nauczyć się wracać do siebie po stratach, po latach życia według potrzeb innych.

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Dodaj komentarz

1 Komentarz
Najnowsze
Najstarsze

Duzo twojej historii, to i moja…milo sie czyta. Pozdrawiam

Poznaj inne historie

Autorka historii:

Beata Jurasz