Historia w kategorii:

Życie osobiste

Nakarmiona

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Zostałam sama z trójką dzieci, długami pozostawionymi przez byłego męża, firmą, którą trzeba było ratować, i poczuciem utraty wszystkiego, co dotąd dawało mi bezpieczeństwo. Musiałam zmierzyć się z bólem po zdradzie, rozczarowaniem i utratą zaufania.

W tym samym czasie musiałam wycofać się z ważnego projektu zawodowego, w który włożyłam całe serce, prywatne środki i mnóstwo czasu. Miałam poczucie, że w jednej chwili straciłam wszystko, co przez lata budowałam.

Stanęłam przed decyzją, która miała zmienić całe moje życie. Mogłam zamknąć firmę i zostać z długami albo zaryzykować i podjąć walkę o jej uratowanie. Żadna z tych dróg nie była bezpieczna, każda oznaczała ryzyko, koszty i ogromną odpowiedzialność. Firma była zadłużona. Bałam się, że nie uda mi się wyjść z zadłużenia, że stracę dom i nie będę miała gdzie mieszkać z dziećmi. Nie wiedziałam, czy emocjonalnie udźwignę cały proces odbudowy i jak połączę ratowanie firmy, utrzymanie rodziny i samotne wychowywanie trójki dzieci, kiedy sama próbowałam pozbierać się po doświadczeniach, które głęboko mnie zraniły.Miałam wrażenie, jakby przygniotła mnie tona gruzu. Czułam całkowitą bezsilność.

Pewnego dnia usłyszałam od jednej z kobiet zdanie:
– To teraz trzeba cię odgruzować.

Powiedziała to z taką lekkością i spokojem, jakby wiedziała, że nawet po największym życiowym zawaleniu można krok po kroku uprzątnąć każdy kawałek gruzu.

Zaufałam i podjęłam decyzję: nie poddam się.

Zaczęła się walka o przetrwanie. Odbudowa przedsiębiorstwa nie oznaczała jedynie wychodzenia z długów. Każdego dnia musiałam podejmować trudne decyzje, prowadzić rozmowy z klientami i wierzycielami, reorganizować pracę i rozwiązywać kolejne problemy.

Równocześnie świadomie wracałam do siebie i swojej rutyny, spacerów, medytacji i jogi, do tu i teraz ograniczając wpływ świata z zewnątrz.

Szukałam wewnętrznego spokoju. Podejmowałam decyzję i szłam dalej. Uczyłam się ufać sobie i brać odpowiedzialność za swoje wybory.

Przez lata żyłam w relacji, która krok po kroku odbierała mi wiarę w siebie. Zaczęłam wątpić we własne decyzje, kompetencje i swoją wartość. Kiedy przyszło mi samodzielnie zmierzyć się z tak ogromną odpowiedzialnością, najbardziej przerażał mnie nie brak wiedzy, bo wiedziałam, co robić. Bałam się czy emocjonalnie to udźwignę. Czy znajdę czas, by jednocześnie być mamą, utrzymać rodzinę i odbudować firmę? I właśnie wtedy wydarzyło się coś niezwykłego. Każda podjęta decyzja odbierała odrobinę władzy mojemu lękowi. Każda rozwiązana trudność przywracała mi zaufanie do samej siebie. Nie tylko odzyskałam wiarę we własne możliwości, ale zobaczyłam swój potencjał z zupełnie innej perspektywy. Odkryłam w sobie odwagę, kreatywność, odpowiedzialność i siłę do tworzenia rzeczy, których wcześniej nie odważyłabym się nawet spróbować.

Dziś, patrząc w lustro, nie widzę już kobiety, która tylko przetrwała trudny czas. Widzę kobietę, która odzyskała siebie. Nie czekam już, aż ktoś da mi poczucie bezpieczeństwa, sama je sobie tworzę. Nie szukam też potwierdzenia swojej wartości w oczach innych. Dziś po prostu wiem, ile jestem warta.

Jestem ogromnie wdzięczna sobie za wszystkie decyzje, które podjęłam, nawet jeśli wtedy nie wiedziałam, czy robię dobrze, czy źle., czy się uda czy nie. Bałam się, ale mimo wszystko szlam dalej.

Dziś spełniam swoje marzenia. Podróżuję, robię rzeczy, które sprawiają mi radość, spędzam czas z dziećmi i razem z nimi poznaję świat. Nie wszystko jest idealne i pewnie nigdy nie będzie, ale dziś sama decyduję, jak wygląda moje życie i wiem, że dzięki temu doświadczeniu sobie poradzę.

Jeśli choć jedna kobieta przeczyta moją historię i poczuje choć przez chwilę ulgę, nabierze otuchy albo odnajdzie w sobie siłę, żeby powiedzieć: „Nie poddam się. Chcę żyć tak, jak ja chcę”, to dla mnie będzie znaczyło, że warto było o tym wszystkim opowiedzieć i wziąć udział w projekcie.

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Dodaj komentarz

2 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze

Kasiu ! Trzymam za Ciebie mocno kciuki

Moc jest w każdej z Nas

Poznaj inne historie

Autorka historii:

Katarzyna Kozakiewicz