Poranny prysznic obudził mnie w jednej sekundzie dotknęłam piersi znalazłam guza. W jednej chwili mój świat się rozpadł łzy zmieszały się z kroplami wody. Jeszcze tego dnia znalazłam się u lekarza i wszystko ruszyło jak dobrze działająca maszyna dokładnie miesiąc po znalezieniu guza byłam na stole. Udało się oszczędzić śmierć ale przede mną 16 chemii i 15 radioterapii.
Dzięki wsparciu całej rzeszy życzliwych mi ludzi wiedziałam że to przetrwam. Najgorszym momentem w tej przygodzie z rakiem był 16 dzień po pierwszej chemii gdy wypadły mi włosy i wiedziałam że tego dnia muszę się z nimi rozstać.
Nie noszę czapek i wiedziałam że nie będę nosić też peruki wbiłam sobie do głowy że nie mam się czego wstydzić że pokażę innym kobietom że można nie mieć włosów można się uśmiechać można być pogodnym można bywać w różnych miejscach gdzie są tłumy ludzi i można żyć.
Moje włosy już odrastają Ja czuję się dobrze badania kontrolne są bez zarzutu. Wiecie co w tej historii jest budującego otóż to że w tym trudnym dla mnie okresie obcy ludzie na ulicy uśmiechali się do mnie mówili że świetnie wyglądam że trzymają za mnie kciuki.
Pewnego razu, gdy byłam z koleżankami na ciastku i kawie, podeszła do mnie kobieta i powiedziała że musi mi to powiedzieć bo bije ode mnie taka aura że na pewno wyzdrowieje chociaż widzi że toczę walkę ze złem. Rozpłakałam się.
Teraz gdy idę ulicą i widzę uśmiechniętą osobę która ma fajne kolczyki albo ekstra buty kolorowe ubranie to też się uśmiecham i mówię świetnie wyglądasz życzę ci dobrego dnia.





Kasia, piękna kobieta o wielkim sercu i bardzo bogatym wnętrzu , a co najważniejsze bohaterka ❤️