Historia w kategorii:

Działalność społeczna

Nie czekałam, aż świat będzie gotowy – ja byłam

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Moja historia zaczęła się od mojej córki Karoliny. Miała dziesięć lat, kiedy wypadek w jednej chwili zmienił wszystko, co do tej pory wydawało się oczywiste. Pół roku śpiączki, ciężkie uszkodzenie mózgu, a potem długa droga powrotu do życia sprawiły, że znalazłam się w świecie, którego wcześniej nie znałam – świecie rehabilitacji i ograniczeń, ale też niezwykłej determinacji i przekraczania granic, które ktoś wcześniej uznał za nieprzekraczalne.

Patrzyłam, jak Karolina odzyskuje życie kawałek po kawałku, i razem z nią uczyłam się czegoś, co zostało ze mną na zawsze: nie mamy wpływu na wszystko, co nam się przydarza, ale mamy ogromny wpływ na to, co z tym doświadczeniem zrobimy.

Nie chciałam, żeby historia naszej rodziny pozostała wyłącznie historią walki o jedno dziecko. Chciałam działać. Zdobywałam wiedzę, pracowałam z osobami z niepełnosprawnościami i ich rodzinami, poznawałam system od środka, szkoliłam, wspierałam i przede wszystkim słuchałam. Im więcej wiedziałam, tym mocniej czułam, że nie wystarcza mi mówienie o integracji, aktywizacji i samodzielności. Chciałam zobaczyć te słowa w prawdziwym życiu.

Przez lata obserwowałam, jak łatwo dorosłego człowieka z niepełnosprawnością zamknąć w roli „podopiecznego”, „uczestnika” czy „beneficjenta”. A przecież dorosłość oznacza znacznie więcej: pracę, własne pieniądze, obowiązki, odpowiedzialność, relacje, marzenia, błędy i prawo do decydowania o sobie.

Karolina dorosła. Dziewczynka, o którą kiedyś walczyliśmy każdego dnia, stała się kobietą, która mieszka samodzielnie i pracuje. Patrząc na nią, coraz częściej zadawałam sobie nie pytanie „czy się da?”, ale „dlaczego wciąż tak rzadko dajemy ludziom szansę, żeby mogli spróbować?”

I wtedy postanowiłam przestać tylko mówić o zmianie. Zaczęłam ją budować.

Tak powstała Fundacja MOCna!, a później kawiarnia społeczna MOCna!. Nie chciałam tworzyć terapii udającej pracę ani przestrzeni, w której osoby z niepełnosprawnościami mają być wdzięczne za możliwość uczestniczenia. Chciałam prawdziwego miejsca pracy – z klientami, grafikiem, wynagrodzeniem, odpowiedzialnością, sukcesami i błędami, które można naprawić.

Dziś Fundacja MOCna! zatrudnia 11 osób z niepełnosprawnościami. Jedenaście osób, dla których praca oznacza nie tylko wynagrodzenie, lecz także odpowiedzialność, relacje, poczucie bycia potrzebnym i możliwość budowania własnej dorosłości.

Kiedy patrzę na nich za barem MOCnej, wiem, jak wielką moc może mieć jedno zwyczajne słowo: pracownik. Człowiek, na którego ktoś czeka, od którego czegoś się oczekuje i który wie, że jego obecność ma znaczenie.

Wokół kawiarni zaczęła powstawać społeczność – warsztaty, spotkania, podcasty i projekty. Ludzie przychodzą na kawę czy rozmowę i często dopiero później odkrywają, że uczestniczą w zmianie, która wydarza się między ludźmi i z czasem staje się normalnością.

Nie jest to proste. Prowadzenie fundacji i przedsiębiorstwa społecznego to codzienna odpowiedzialność za ludzi, pensje, rachunki i przyszłość.

Są dni, kiedy jestem zmęczona, kiedy coś się nie udaje i kiedy ciężar odpowiedzialności jest naprawdę duży. Ale potem widzę człowieka, który jeszcze niedawno nie wierzył, że może pracować, a dziś z dumą mówi „moja praca”, dostaje wypłatę, staje się odważniejszy i zaczyna podejmować własne decyzje. I wtedy wszystko się rekompensuje.

Dzisiaj chcę iść dalej – tworzyć kolejne miejsca pracy, rozwijać przedsiębiorstwo społeczne i budować rozwiązania prowadzące do prawdziwej samodzielności. Chcę pokazywać, że niepełnosprawność nie odbiera prawa do dorosłości, pracy, niezależności, samostanowienia ani marzeń.

Kiedy patrzę dzisiaj na Karolinę, wiem, że MOCna! nie zaczęła się od fundacji ani kawiarni. Zaczęła się od dziewięcioletniej dziewczynki, która nauczyła mnie, jak wiele może wydarzyć się pomiędzy słowami „to niemożliwe” a „spróbujmy”.

Świat nie był gotowy. Ja byłam. I zamiast czekać, aż zrobi się w nim miejsce dla takich osób jak Karolina, zaczęłam to miejsce tworzyć.

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Dodaj komentarz

9 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze

Jedna z najwspanialszych kobiet jakie poznałam – trudno to oddać w kilku slowach. Hojna, pracowita, oddana, inspirująca – MOCna na wiele sposobów!
Prezes Fundacji 22q11 – Alina Kowalska

Historia prawdziwa niesamowitych Kobiet. Kasiu, Karola, jesteście Wielkie swą siłą

❤️❤️❤️

Piękna i niezwykle poruszająca historia ❤️ Ogromny podziw za to, że zamiast czekać na zmianę, sama zaczęłaś ją tworzyć. Takich ludzi i takich miejsc naprawdę potrzebujemy! ❤️

❤️❤️❤️

Jesteś wielka, niesamowita 🥰😘

❤️❤️❤️

Cudnie, MOCna kobieto!

Dziękuję ❤️

Poznaj inne historie

Autorka historii:

Katarzyna Kubicka