Historia w kategorii:

Życie zawodowe

Nie wybrałam jednej drogi. Zbudowałam życie, w którym mieszczą się wszystkie moje pasje

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Przez długi czas wierzyłam, że kariera polega na znalezieniu jednej właściwej ścieżki. Najlepiej takiej, która będzie jednocześnie ambitna, bezpieczna i da mi poczucie sukcesu. W wieku trzydziestu lat byłam przekonana, że właśnie ją znalazłam. Pracowałam jako konsultantka w management consultingu, branży, do której bardzo chciałam trafić. Miałam świetne projekty, wykorzystywałam swoją interdyscyplinarność i różnorodne umiejętności. Wydawało mi się, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być.

A potem zaczęłam gasnąć.

Kolejne projekty były coraz bardziej powtarzalne i pozbawione sensu. Traciłam energię, proaktywność i entuzjazm. Coraz trudniej było mi rano wstać do pracy. Jedyną rzeczą, która dawała mi wtedy radość, był sport. Paradoksalnie nawet on zaczął znikać z mojego życia, bo zadania wrzucane mi w pracy tuż przed wyjściem często zmuszały mnie do rezygnacji z treningów.

Wtedy zrobiłam coś, co początkowo wydawało mi się zupełnie nieracjonalne. Zapisałam się na kurs instruktorki snowboardu. Nie po to, żeby zmienić karierę. Nie po to, żeby zbudować biznes. Zrobiłam to po prostu dla siebie. Chciałam zrobić coś, co daje mi radość i energię – nawet jeśli miałby to być tylko mój kaprys.

Tydzień po powrocie z kursu dostałam wypowiedzenie.

To był moment, w którym mogłam wrócić do znanego schematu: wysłać CV, znaleźć kolejną pracę w biurze i zamienić tylko jeden budynek na drugi. Zaczęłam nawet przeglądać oferty, ale nie wysłałam ani jednego CV. Czułam, że potrzebuję czegoś więcej niż kolejnej zmiany pracodawcy.

Dwa dni po egzaminie instruktorskim dostałam propozycję pracy na stoku. Postanowiłam spróbować. Zimą uczyłam snowboardu, latem windsurfingu, jeździłam na obozy i zielone szkoły. Po kilku miesiącach wiedziałam już, że po raz pierwszy od dawna naprawdę żyję. Widziały to również osoby, które były blisko mnie.

Jednocześnie było to trudne. Rezygnowałam ze ścieżki, o której wcześniej marzyłam – kariery w świecie biotechnologii i komercjalizacji wyników badań. Przez długi czas bałam się, że zamykam sobie drzwi, których kiedyś będę żałować.

Sport dał mi radość, ale nie dawał mi jeszcze wszystkiego, czego potrzebowałam. Dużo podróżowałam, przez większą część roku byłam poza domem, a finansowo nie była to droga, którą chciałam podążać przez całe życie. Zaczęłam więc szukać kolejnego elementu układanki.

Trafiłam na astrologię. Zaczęłam ją sprawdzać na sobie i konfrontować z moim wcześniejszym doświadczeniem pracy z testami psychometrycznymi. Odkryłam, że pomaga mi inaczej spojrzeć na potencjał człowieka, jego zainteresowania i możliwe kierunki zawodowe. Tak powstała Hakerka Kariery.

I wtedy wydarzyło się coś najważniejszego: zrozumiałam, że nie muszę wybierać.

Moja kariera nie musi być jedną linią. Może być połączeniem różnych rzeczy, które są dla mnie ważne. Dziś od pięciu lat łączę trzy światy: pracę instruktorki snowboardu, coaching kariery z elementami astrologii oraz prowadzenie wypraw. I właśnie ta kombinacja daje mi poczucie, że żyję w zgodzie ze sobą.

Moim największym osiągnięciem nie jest więc konkretny zawód, stanowisko ani firma. Jest nim zbudowanie życia, w którym nie muszę rezygnować z żadnej ważnej części siebie.

Chcę powiedzieć innym kobietom: nie musisz wybierać między bezpieczeństwem a pasją, między pieniędzmi a spełnieniem, między jedną częścią siebie a drugą. Możesz stworzyć życie zawodowe na własnych zasadach, takie, w którym jest miejsce na to, co kochasz, co daje Ci energię i co ma dla Ciebie znaczenie.

I tak, możesz na tym również dobrze zarabiać.

Bo praca z pasją nie musi oznaczać poświęcenia, skromnego życia ani wyboru między sercem a pieniędzmi. Wierzę, że właśnie wtedy, gdy przestajemy odcinać części siebie, możemy tworzyć największą wartość.

Chciałabym, żeby coraz więcej kobiet mogło z przekonaniem powiedzieć:
Robię to, co kocham. I kocham to, co robię.

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Dodaj komentarz

4 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze

Znam tę kobietę i miałam przyjemność z nią współpracować. Nie tylko jej historia jest fenomenalna, ale przede wszystkim ona sama jako osoba. 

Chcę zagłosować na tę dziewczynę, bo znam ją i wiem jedno — ona naprawdę żyje tym, o czym mówi.
Nie udaje, nie gra, nie powtarza pustych haseł.
Tworzy życie zawodowe na własnych zasadach: takie, w którym jest miejsce na pasję, sens, energię i kobiecą odwagę.

Kobietę, która jest niezwykle autentyczna, zdeterminowana i
ma taką wizję po prostu trzeba wspierać – dlatego też oddaję na nią swój głos!

Tak,własnie tak. Super,ze jestes.

Poznaj inne historie

Autorka historii:

Katarzyna Gniewosz