Historia w kategorii:

Życie osobiste

Niekończąca się opowieść

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Tak! Jestem SuperWOMEN.

Nie proszę o współczucie. Chcę opowiedzieć o swojej drodze jako matka niepełnosprawnego dziecka – drodze pełnej walki, strachu i siły.

Mój syn Daniel urodził się o czasie, ale jego główka była mocno spłaszczona. USG nic nie wykazało, a jednak rzeczywistość okazała się inna. Tak zaczęła się nasza walka o jego zdrowie. Na początku byłam zagubiona, ale z czasem zbudowałam w sobie pancerz, który chroni mnie do dziś. Z zakompleksionej nastolatki stałam się wojowniczką. Słowo nie mogę zastąpiłam słowem muszę. Idę przez życie jak dobrze opancerzony czołg, już od ponad trzydziestu lat.

Daniel urodził się z wadą czaszki. Chodziliśmy od lekarza do lekarza, ale wciąż niewiele wiedzieliśmy. Gdy miał trzy lata, tomografia wykazała wodogłowie. To był szok, choć na szczęście nie wymagał zastawki. W końcu trafiliśmy do specjalisty w Polanicy, który wyjaśnił nam, że operacja jest konieczna, aby zapobiec uciskowi na mózg. Bałam się, ale wiedziałam, że musimy zaryzykować. Po dwóch latach oczekiwania Daniel przeszedł zabieg, który poprawił jego wygląd i zdrowie.

W szkole nauczyciele go akceptowali, dzieci niekoniecznie, bo był inny. Nie chowałam go w domu. Musiał nauczyć się żyć w świecie, który nie zawsze jest łagodny. Nie udało mi się nauczyć go pełnej samodzielności, ale nauczyłam go pewności siebie. Daniel lubi ładne ubrania, zwraca uwagę na wygląd innych i potrafi powiedzieć, że jest przystojny. A ja zawsze będę dumna z jego małych i dużych sukcesów.

Myślałam, że najgorsze mamy za sobą. A potem mój syn zachorował na raka. Nie potrafiłam tego zrozumieć jak osoba niepełnosprawna, po tylu operacjach, mogła dostać kolejny tak okrutny cios? Dla nas wszystkich był to szok.

Daniel nie do końca rozumiał powagę choroby. Powtarzał, że to „kolejna choroba, której trzeba się pozbyć”. Jego luz i spokój go uratowały. Dzielnie znosił chemioterapię, choć widziałam, jak go osłabia. To ja miałam momenty załamania – nie on. On mnie pocieszał.

Przy nim byłam superbohaterką. W nocy płakałam po cichu, walcząc z bezsilnością i strachem. To był jeden z najtrudniejszych okresów mojego życia.

Daniel wygrał bitwy z rakiem. Mam nadzieję, że wygramy też wojnę. Minął rok od diagnozy. Dla niego rak „zniknął w szambie”. Ja nadal jeżdżę na kontrole i wciąż pamiętam tamten dzień. To zostanie ze mną na zawsze.

Nie oglądam się za siebie, idę do przodu. Odganiam złe myśli. Jestem SuperWOMEN, która przeszła przez wiele zawirowań i zawsze się podnosiła. Co mnie nie ugięło, to mnie wzmocniło, tworząc pancerz nie do rozerwania.

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Dodaj komentarz

0 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze

Poznaj inne historie

Autorka historii:

Małgorzata Mysior