Historia w kategorii:

Życie zawodowe

Od grzecznej dziewczynki do bezwstydnej boginki

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Czasami nie mogę uwierzyć, że jestem sobą. Od brzydkiego kaczątka do tantrycznej Bogini! Och, jaką podróż przeżyłam. Nienawidziłam mojego ciała tak długo i mocno. Teraz widzę nagą, czystą doskonałość i tak właśnie się czuję większość czasu. Bardzo wstydziłam się swojej cielesności i seksualności, ale już w wieku pięciu lat badałam swoje ciało i nie mogłam zatrzymać ciekawości już wtedy.

Intensywne, prawda?

Tak jak ty, urodziłam się w Polsce katolickiej kościoła, który nie lubi ciała szczególnie kobiecego, jego mocy i przyjemności. Miałam wiele granatów w kołysce, ale rozbrajam je cierpliwie większość swojego życia. Matula po prostu mnie nie chciała i nie pamiętam nawet żadnego ciepła jej dotyku z tego czasu, Tatulo za to nieświadomie przerabiał mnie na swoją wersję chłopaka, co zupełnie zaprzeczyło mojej kobiecości na wiele lat. Ich małżeństwo rozpadło się szybko. To stało się bardzo silnym katalizatorem poszukiwania siebie, i tego kim ja naprawdę jestem i co to jest być kobietą.

I wiesz co, moje imię nie jest przypadkowe, bo wzięłam je całkiem serio jako błogosławieństwo tej niezwykłej kobiety- Marii Magdaleny, oficjalnej grzesznicy kościoła.

Ale jak już wiele z nas wie, prawda o niej została całkowicie przekręcona i utajona. Magdalena nie tylko była inicjowana na wyznawczynię Bogini i wiele lat edukowana w egipskich świątyniach, ale podobno była bogatą bizneswoman, patronką Jezusa i jego działań! Czy to mieści ci się w głowie?

I ja się już nie wstydzę i nie czuję się winna, że moja krew jest święta, a ciało to świątynią piękna, magii i rozkoszy, ale też bólu i łez. Jestem człowiekiem w kobiecym ciele, które całe życie intensywnie odkrywam i które jest moją najlepszą zabawką. Nie wstydzę się siebie, zarówno całej mocy jak i słabości.

JESTEM ŚWIĘTĄ LADACZNICĄ i to jest również mój biznes, bo jakże ja uwielbiam grzeszyć!

Grzeszyć, czyli poznawać. Oddałam ciasne buciki moralności, bo oddałam się miłości. Jem soczyste jabłka z drzewa wiedzy, tańczę z wężem kundalini, eksploruję, rozszerzam się, to moje naturalne prawo. Wróciłam do nie-winności dziecka w sobie i przytuliłam swoja wrażliwość, zagubienie, odrzucenie, radość i dzikość.

Nie sprzedałam się w cyrku i za żadne powinnam. Idę za pasją życia, za wewnętrznym wołaniem, za ciałem, za moją prawdą. To jest ścieżka wojowniczki, ścieżka odwagi, bo inaczej nie da się przebić przez społeczne normy kontroli.

Taniec Brzucha uleczył moją miłość do ciała, stał się pierwszą firmą i jedną z pierwszych szkół tego tańca we Wrocławiu. Wyjście na scenę było przeogromnym wyzwaniem, jednak silniejszym niż wstyd. Inna ścieżka, która rozwijała się równolegle to był mistycyzm i magia, samoleczenie i medytacja. Na 13 lat oddałam się praktykom tantrycznym buddyzmu tybetańskiego. To transformowało mnie latami. Potem wyjazdy za granicę i próby mocy w czterech różnych krajach, sprzątanie, kelnerowanie, a potem w Holandii mój taniec…no i wkrótce tantra i szamanizm.

Jak byłam gotowa otrzymałam moją unikalną moc Bogini, bo każda z nas ją ma i u każdej z nas ona wyraża się inaczej. Weszłam z impetem w nowy rozdział życia który wkrótce przekształciłam w moja pracę, bo ja już nie umiem rozdzielić pieniędzy od siebie i moich darów. Gniazdo Dakini jest ze mną gdziekolwiek ja jestem. Przeprowadziłam moją drogą tysiące kobiet, mężczyzn i par, transformując życia, celebrując ciała, ludzkie piękno, boskość, ale tez niemoc i bezradność.

Teraz chylę głowę nowej odsłonie, która właśnie się dzieje. Nie znam jej imienia, nie jest łatwa,ale jestem u progu w wielkiej bramie menopauzy czyli mojej kobiecej pełni.

Jesteśmy tu po to, żeby wycisnąć cytrynę do ostatniej kropli i wypuszczać się z klatki kontroli, aby nektar namiętności rozlał się na naszą duszę. Zatańczysz ze mną?

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Dodaj komentarz

12 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze

Niezwykła historia,jak pięknie o niej opowiadasz.Gratuluje Ci piękna i całej prawdy o sobie, dzieląc się nią dodajesz innym odwagi do bycia przy sobie .Dziękuję i cieszę się na spotkanie na Forum

Piękna historia..Powrót do siebie, do pięknego czucia… porzucenie zakląmania i schematów ? Które odenraly kobietom prawo do bycia i życia zgosnego z prawem do własnych wyborów. Życie pełnią Białe, czerwone i czarne. Pięknie… niech pĺynie.

Świetny wpis, a Magdalenę polecam bardzo 🙌🏼

Jeszcze Cię nie znam osobiście, ale po tej historii chce poznać jeszcze bardziej ❤️❤️❤️

Akceptacja i zrozumienie siebie to droga do szczęścia i szczepionka na lęk. Niech twój taniec trwa!!

Szczęście, że Cię poznałem i wiem, że to co napisałaś to prawdziwa historia Twojego życia. Cudnie, że robisz to co kochasz robić!

Pięknie napisane, znalazłaś w sobie siebie a to bardzo trudne. Teraz masz w sobie dar pokazywania drogi innym. Wykorzystaj to, niech inni te znajdują swoje drogi.

Wspaniała !

To opowieść o życiu, które rozwinęło się w taniec. W tańcu nogi mogą stać niewzruszenie na ziemi, gdy cała reszta ciała wije się i drży. W życiu nogi mogą kroczyć w tył i na boki, serce nieustannie wybija swój rytm a dusza wzlatuje. Tańczą oczy, usta płaczą, włosy głaszcze wiatr.

Mrrrr…

Ładnie napisane. Wciągająca opowieść

Dziekuje Roman

Poznaj inne historie

Autorka historii:

Magdalena Dakini