OSWOIĆ RAKA

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Wszystko zaczęło się 8 grudnia 2017 roku. Tego dnia nic nie wskazywało, że moje życie zmieni się tak bardzo. Jadąc do szpitala nie przypuszczałam, że dowiem się, iż mam raka. Po wstępnych badaniach, wydawało mi się, że ostatecznie będzie to tylko nowotwór łagodny, a leczenie potrwa krótko. Taką miałam nadzieję.

Niestety, dowiedziałam się, że to jest nowotwór złośliwy – rak piersi. Mój lekarz to osoba, która w moim życiu pojawiła się po raz kolejny, po niemalże 25 latach, to kolega z jednej klasy z liceum. Mało tego, przyjaźniliśmy się wówczas, a nasze drogi rozeszły się po maturze. Po tylu latach spotkaliśmy się i to nie przypadkowo.

Najpierw były dolegliwości związane z ręką, wydawało się, że to nic niepokojącego. Potem coraz silniejsze bóle piersi. Okazało się, że to już był początek raka. Nawet nasz kot, Chester wyczuł, że coś jest nie tak.

Moja choroba nowotworowa z początku bardzo mnie załamała. Myślałam, że już nic mnie w życiu nie czeka, że już nic nie zrobię, nie pomogę ludziom, że to już koniec.

Niemniej jednak mocno walczyłam. Ta determinacja pozwoliła mi wrócić do swoich pasji i do pracy. Dodatkowo mogłam pomóc wielu podopiecznym stanąć na nogi, wesprzeć ich życiowo, pomóc ich dzieciom, które dotąd nie mówiły, nie odnajdywały się w świecie, a dzięki mojej terapii udało im się to, czego dotąd nie potrafili.

Moja działalność została doceniona przez Prezydenta i otrzymałam Krzyż Zasługi dla RP. 

Nie pomagam dla wyróżnień, ale to pokazało mi, że jestem silna, że potrafię wiele, że pomimo choroby (a teraz powikłaniom), jestem zdolna zrobić wiele.

Udało mi się też stworzyć projekt dla kobiet chorych onkologicznie „Chce się żyć”. Wiele kobiet skorzystało już z pomocy. Powstał o tym piękny reportaż w 2019 roku.

Później był kolejny projekt „Życie cię kocha”, dla kobiet które chorują przewlekle. Udało mi się bardzo wiele, jakbym przez moją chorobę dostała dodatkowych supermocy.

Dodatkowo stworzyłam Fundację „Pomocna Mama”, która obejmuje kompleksową opieką samotne mamy, samotnych ojców oraz rodziny w trudnej sytuacji życiowej oraz te, gdzie wychowują się dzieci niepełnosprawne, z dysfunkcjami oraz zaburzeniami. Fundacja wspiera w zakresie pomocy rzeczowej, przez informację, edukację oraz terapię. Swego czasu zorganizowaliśmy i ślub wesele dla rodziny, której ojciec umierał na raka.

Patrząc z perspektywy, myślę, że ta choroba pozwoliła mi paradoksalnie stworzyć coś dobrego. To pokazuje, że czasami coś, co jest tragedią może okazać się drogą do czegoś pięknego.

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

Dodaj komentarz

Subskrybuj
Powiadom o
2 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Rak chodzi w spak. A rak czytany od tyłu (wspak) znaczy kara.

Twoja historia jest niesamowicie poruszająca i inspirująca. Pokazuje, jak ogromna siła i determinacja mogą wypłynąć z najtrudniejszych życiowych doświadczeń. Zamiast się poddać, przekształciłaś ból i strach w coś dobrego – pomoc innym, realną zmianę, wsparcie dla tych, którzy sami nie mieli już nadziei. To prawdziwe świadectwo odwagi, empatii i człowieczeństwa. Dziękuję, że jesteś i dzielisz się swoim doświadczeniem ono dodaje skrzydeł wielu osobom. 💛

Autorka historii:

Lidia Karina Bukowska

NIOSĘ ŚWIATŁO

{title}