fbpx

Poznaj naszą Ekspertkę Monikę Kołodziejską

Kiedy i dlaczego pojawił się u Ciebie pomysł na Twoją specjalizację ? Jak to się stało, że zainteresowałaś się seksuologią? Czy jest to dziedzina potrzebna w twojej pracy?

Wszystko zaczęło się od mojej potrzeby ciągłego rozwoju, studiowania oraz poznawania tajników takich dziedzin jak: psychologia, pedagogika, medycyna. Seksuologia to jest naturalna konsekwencja poprzednich studiów, które ukończyłam: studium psychologii sądowej, studium terapii rodzinnej, studium interwencji kryzysowej. Postanowiłam uzupełnić swoją wiedzę o tę dziedzinę, studiując seksuologię kliniczną w Warszawie, pracę dyplomową pisałam pod merytorycznym kierownictwem profesora Zbigniewa Lew – Starowicza. Zajmuję się także terapią rodzin w ujęciu systemowym. Polega ona na badaniu, jak doświadczenia pokoleniowe wpłynęły na obecny stan, zachowanie, funkcjonowanie jednostki. Dlatego dla mnie jako terapeuty te konteksty seksuologiczne są bardzo istotne. Np. jeżeli w rodzinie w przeszłości zdarzyła się sytuacja związana z przemocą seksualną, to kobieta może tyć w okolicach ud i bioder, żeby nie być atrakcyjną. To jest podświadomy przekaz, tzw. pamięć komórkowa, która niesie się przez pokolenia Jest to nieświadoma ochrona, informacja – „jestem bezpieczna, bo nie jestem atrakcyjna.”

Dopełnieniem mojej wiedzy terapeutycznej jest także inna dziedzina – psychobiologia zdrowia – połączenie psychoterapii i medycyny. Trudny kierunek, ale bardzo wartościowy, jeśli chodzi o pracę gabinetową. Tutaj całą swoją wiedzę dodatkowo łączę jeszcze z aspektami medycznymi i psychosomatyką, bo nasze nieprzepracowane traumy objawiają się różnymi chorobami, zaburzeniami, które sygnalizuje ciało. Studia na tym kierunku w Akademii Psychobiologii Zdrowia rozpoczęłam w październiku 2020r. i obecnie przygotowuję się do certyfikacji.

Jak wspominasz początki swojej kariery?

Standardowo… Po maturze rozpoczęłam studia w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Zielonej Górze i zostałam pedagogiem szkolnym, potem pracowałam też jako nauczyciel przedmiotów: podstawy przedsiębiorczości oraz edukacji psychologiczno-pedagogicznej, prowadziłam zajęcia z zakresu interwencji kryzysowej dla uczniów klas mundurowych. Pojawiające się trudności i problemy w pracy z uczniami zainspirowały mnie do podnoszenia kwalifikacji, tym sposobem zostałam terapeutą- najpierw szkolnym, potem ,,gabinetowym”. Moją największą motywacją, zarówno na początku mojej drogi zawodowej, jak również teraz są działania, dzięki którym spełniam swoje marzenia. Tak – ja je spełniam, ponieważ nie oddaję losowi lub przypadkowi odpowiedzialności za moje życie. Często zdarzają się sytuacje, że przy różnych okazjach słyszę jak ktoś życzy mi ,,spełnienia marzeń” , a potem ze złością, konsternacją, zdziwieniem lub niedowierzaniem obserwuje, jak materializuję czyli spełniam te moje marzenia a jego życzenia. Nie żałuję niczego i mam odwagę to powiedzieć, pomimo, że napotykałam nieraz na swojej drodze różne przeszkody, sytuacje trudne i nie wszystko zawsze układało się po mojej myśli. Jednak te wszystkie doświadczenia doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem teraz, ponieważ dzięki nim ujawniły się moje najlepsze cechy takie jak: odwaga, wiara we własne możliwości, zaufanie do siebie, dążenie do celu pomimo niepowodzeń oraz ogromna moc do dokonywania NIEMOŻLIWEGO, której posiadania nawet się nie spodziewałam. Zdecydowanie mogę stwierdzić, że: Mam tą Kobiecą Moc! Gdybym mogła cofnąć się w czasie i dać samej sobie jedną dobrą radę, powiedziałabym: Monika, idź odważnie swoją drogą, ponieważ wszystko jest w głowie i to ona ,,ciągnie” nogi do celu! Dzień po dniu, krok po kroku, centymetr po centymetrze, ale do przodu. Zaufaj sobie, patrz śmiało w przyszłość i uwierz w siebie, nawet wtedy, gdy nikt w Ciebie nie wierzy!

Co w Twojej pracy sprawia Ci największą przyjemność?

To wyzwania, z którymi przyszło mi się zmierzyć, sytuacje, które czasem zaskakują i propozycje, które przychodzą nieoczekiwanie- tak jak propozycja dołączenia do zespołu ekspertów projektu Prawo Kobiet. Obecnie prowadzę warsztaty dla kobiet, terapię indywidualną, par, rodzinną i systemową w gabinecie, w ciągu ostatnich lat współpracowałam ze szkołami rodzenia, dyżurowałam w Centrum Interwencyjnym lokalnej fundacji jako interwent kryzysowy, we współpracy z Fundacją Batorego w Warszawie współtworzyłam i realizowałam projekt dedykowany kobietom oraz inicjowałam autorskie projekty skierowane przede wszystkim do mieszkańców naszego miasta. Wszystkie te przedsięwzięcia oraz formy aktywności zawodowej, których jest wiele – sprawiają, że ciągle zdobywam nowe doświadczenia i uczę się czegoś. To bardzo mnie cieszy i daje mi satysfakcję, bo lubię swoją pracę. A najbardziej cieszy mnie fakt, gdy u uczestników prowadzonych przeze mnie warsztatów lub terapii zachodzą aktywne procesy, prowadzące w konsekwencji do pozytywnych zmian, które rzutują także na ich otoczenie. Dzięki temu poprawiają się relacje, komunikacja, zwiększa się uważność na siebie nawzajem oraz świadomość potrzeb- często jakże odmiennych od tych, które generują przypisane nam role społeczne. Wymaga to jednak dużej uważności i ciągłego doskonalenia warsztatu pracy.

Największe wyzwania w Twojej pracy?

Trudno powiedzieć, jakie wyzwania są największe, bo każde spotkanie z drugim człowiekiem, wysłuchanie jego historii samo w sobie już stanowi wyzwanie… Dla mnie wszystkie sytuacje, których doświadczam, będąc interwentem kryzysowym, terapeutą czy seksuologiem, są dla mnie wyzwaniem, ponieważ wymagają szybkiego reagowania, odczytania na podstawie grymasu, mimiki twarzy, czy moja praca idzie we właściwym kierunku. Czy pytania, które zadaję klientom (a zadaję często bardzo niewygodne pytania) są przez nich akceptowane. Bo każdy, kto przychodzi po poradę, ma jakieś swoje wyobrażenia i oczekiwania związane z terapią. Ludzie mają tendencję do stosowania schematów w swoim zachowaniu i myśleniu czyli działania na tzw. autopilocie – stosowania oswojonych i utrwalonych od dzieciństwa reakcji w różnych sytuacjach. Natomiast, jeżeli zaczniemy reagować inaczej, to znaczy „otwierać przysłowiowe drzwi kluczem, a nie wytrychem”, to możemy sporo zmienić. Często, gdy proponuję pacjentom samoobserwację, określenie u siebie np. częstotliwości danego zachowania, to spotykam się dużym oporem. Klienci chcieliby gotowej recepty na poprawę swojego życia, ale tak nie da. Oczywiście mogę udzielić takiej porady, ale ja nie jestem tą osobą, nie znam jej od środka ani nie widzę życia z jej punktu widzenia. Dlatego daję pewne wskazówki i od tej osoby zależy, czy je wykorzysta, czy je wcieli w życie. Musimy mieć świadomość, że nic nie dzieje się od razu. Jeżeli my całymi latami ktoś pracuje na złe relacje z bliskimi, to ja nie mam magicznej różdżki, którą zamacham w gabinecie i wszystko nagle uzdrowię. Trzeba małymi krokami pracować nad poprawą sytuacji, czyli kształtować nawyki, wprowadzać maleńkie zmiany, które za jakiś czas przyniosą większy efekt.

Cieszy mnie, kiedy osoby korzystające z terapii piszą do mnie lub dzwonią z informacją, że ich sytuacja się poprawiła. Dorośli ludzie po zakończonej terapii czują się lepiej, są bardziej pewni siebie, mają więcej mocy do mierzenia się z rzeczywistością.

Ludzkie jest to, że potrzebujemy wsparcia i pomocy, bo nie żyjemy na bezludnej wyspie. Chociaż z drugiej strony nie jest łatwo dostać się dzisiaj do specjalisty seksuologa. Najbliższy jest w Wałbrzychu i we Wrocławiu. Zgłaszają się do mnie osoby na konsultacje stacjonarne i on line z Dolnego Śląska i nie tylko: z Jeleniej Góry, Zgorzelca, Lubania, Zielonej Góry, a nawet z zagranicy. Zapotrzebowanie na konsultacje w pewnym momencie było tak duże, że nie potrafiłam pomóc wszystkim, stąd pomysł na projekt – „Podejmij wyzwanie- popraw relacje z bliskimi”, który był kontynuacją moich działań gabinetowych. Chciałam dotrzeć do tych, którzy nie mieli szansy dostać się na terapię albo z jakichś powodów wstydzili się z niej skorzystać. Projekt trwał przez cały styczeń ubiegłego roku, konkretnie 28 dni, bo tyle jest potrzebne, żeby utrwalić pewne nawyki, które zasygnalizowałam w siedmiu obszarach. Można było skorzystać nieodpłatnie z różnych porad. Były to filmy publikowane na Youtube, zadania, ćwiczenia do każdego modułu do wykonania z całą rodziną. Spotkania odbywały się online w grupie, gdzie uczestnicy mieli możliwość porozmawiania i podzielenia się swoimi doświadczeniami. Były też spotkania na żywo, tzw. live’y, podczas których można było porozmawiać o tym, co jest trudne, co się udaje, co nie. I wiem z relacji uczestników, że takie filmy i zadania pozwoliły ludziom spojrzeć na różne sytuacje z innej strony, dodawały otuchy i wiary w to, że pewne kwestie da się rozwiązać lub naprawić. Wystarczy jedna mała zmiana, którą wprowadzimy sami albo z domownikami i to już spowoduje, że rodzina zacznie inaczej funkcjonować.

W tym moim wyzwaniu uczestniczyły osoby z całej Polski, a nawet z Ukrainy, Austrii i Wielkiej Brytanii. Ten projekt był spełnieniem moich marzeń, próbą sprawdzenia siebie jako terapeuty w innych niż standardowe sytuacjach, wyjściem z mojego pudełka komfortu. Bałam się własnych ograniczeń, jak wypadnę na wizji, jakie będzie zainteresowanie moją propozycją. Pomyślałam sobie, że nowy rok to będzie dobry okres, bo jest to czas postanowień noworocznych, planowania zmian w różnych sferach życia. 10 grudnia 2020r. podjęłam tą decyzję- a siedziałam wtedy na poczekalni w klinice weterynaryjnej w Jeleniej Górze, bo mój piesek miał zabieg. Pomyślałam sobie wtedy: „Teraz albo nigdy” i wzięłam się za projektowanie tego przedsięwzięcia. Początkiem było nagranie filmu, który był zwiastunem, zaproszeniem do tego wyzwania. Ukazał się w grudniu w Fundacji „Animus”, był udostępniany i później od stycznia zaczęłam nagrywać już regularnie filmy, które ukazywały się co cztery dni. Dzięki temu, że ferie były zaraz po przerwie świątecznej, zdążyłam wszystkie materiały opracować i nagrać. Był to dla mnie sprawdzian działania w trudnych pandemicznych warunkach, pod presją czasu. Musiałam wpasować się np. w okienko pogodowe i w ciągu dwóch godzin nagrać materiał na Okolu (jeden ze szczytów w Sudetach).

Kolejny projekt-wyzwanie, to współpraca z Fundacją Batorego i realizacja działań na rzecz kobiet w trudnym dla nich czasie. Miał on na celu pomóc kobietom, które znalazły się w sytuacjach trudnych, kryzysowych, związanych z przemocą , szykanowaniem czy mobbingowaniem. Wśród specjalistów uczestniczących w projekcie byli: prawnik, psycholog, interwent kryzysowy, seksuolog, terapeuta i kurator. Można było u nich zasięgnąć porad, umówić się na konsultację czy terapię. Kobiety w ciągu kilku spotkań mogły skorzystać kompleksowo z porad kilku specjalistów, w zależności od potrzeb. Była możliwość wieloaspektowego rozpatrzenia różnych sytuacji, ale też potrzeby odbiorczyń ogromne. Nawet trudno nieraz było wygospodarować czas na sytuacje kryzysowe, nagłe. Jedyną alternatywą był dyżur interwenta kryzysowego w dni świąteczne i weekendy. Interwent działa tak jak pogotowie ratunkowe, czyli udziela doraźnej pomocy. Może on wtedy w szybkim trybie skierować zgłaszającą problem osobę do specjalisty.

Co jest najtrudniejsze w obszarze, którym się zajmujesz?

Zajmuję się terapią par – czasem ludzie zgłaszają się do seksuologa z problemami w relacji lub intymnymi. A tak naprawdę podłożem tego wszystkiego jest nieprawidłowa komunikacja, która rzutuje na seksualność. Seksualność jest ukoronowaniem relacji istniejącej pomiędzy dwojgiem ludzi, kiedy jesteśmy tak blisko, że już bliżej się nie da. Wtedy nie mamy przed sobą żadnych tajemnic, odkrywamy siebie w stu procentach. W sytuacjach intymnych nie kontrolujemy siebie ani swoich reakcji. Tego, co się dzieje z naszym ciałem. Wtedy kiedy pożądanie, namiętność sięgają zenitu, to bywa, że ze zdumieniem obserwujemy reakcje partnera. I często wtedy jedno z partnerów mówi np., że „ nie wiedziałem/wiedziałam, że moja żona/mój mąż, partner/partnerka może mieć takie myśli, fantazje, pragnienia czy potrzeby, może tak się zachować”. Bo ludzie, wchodząc w relacje partnerskie, intymne nie zawsze rozmawiają o swoich potrzebach seksualnych. Wydaje się, że ,,jakoś to będzie”, mamy jakieś doświadczenia, jakąś wiedzę na ten temat, np. z poprzednich związków. Zdarza się, że partnerzy są dopasowani do siebie pod różnymi względami, a w sferze seksualnej do siebie nie pasują. Mają na przykład różne libido, co może powodować dyskomfort, a nawet nieporozumienia w relacjach intymnych.

Były trudne momenty w Twojej karierze?

Tak, przede wszystkim pandemia, której skutki ,,odczułam’’ niejako poprzez rodzaj problemów, które zgłaszały osoby na konsultacjach, ponieważ lockdown i związane z nim ograniczenia wystawiły na próbę niejeden związek czy całą rodzinę. Wiele par spojrzało wówczas na siebie zupełnie na nowo. Te wszystkie wady, które w normalnych warunkach można było tolerować, teraz wychodziły na wierzch, zaostrzały się. Ludzie zobaczyli siebie jako partnerów z zupełnie nowej, nieznanej dotąd perspektywy. Czasem o każdy drobiazg wybuchały awantury. Bo w normalnych warunkach, jeżeli jest jakieś spięcie, mężczyzna wychodzi np. do siłowni, do garażu lub z kumplami na piwo, kobieta idzie na kawę z koleżanką, do kosmetyczki albo na zakupy i te emocje zostają wyładowane, następuje tzw. zrzut emocjonalny. Natomiast jeżeli to wszystko zamyka się w czterech ścianach i nie potrafimy rozmawiać (wiele osób tego nie potrafi) o tym ,co się dzieje w relacji, to zaczynamy reagować siłowo, agresywnie. Nie jesteśmy nauczeni mówić o problemach, nie ma w nas takiej świadomości, że pewne kwestie trzeba obgadać, wyjąć na światło dzienne. Zauważyłam, że takie sytuacje powodują u wielu osób totalne rozbicie, dezorientację, nieumiejętność radzenia sobie w momentach kryzysowych. Wyjście ze strefy komfortu powoduje, że ludzie nie potrafią się odnaleźć w nowych warunkach. Miałam taki przypadek, trzydziestoletniego mężczyzny, który powiedział mi, że świat mu się zawalił, bo przez ograniczenia pandemiczne stracił możliwość poznania kobiety i ułożenia sobie życia osobistego. Pandemia zburzyła mu całą wizję przyszłości, cały jego misterny plan. Osoby, które były przyzwyczajone do weekendowych czy wakacyjnych wyjazdów, nie potrafiły często znaleźć dla siebie alternatywy. Uciekały np. w używki. Lockdown spowodował u wielu ludzi frustrację z powodu utraty pracy albo obniżenia wynagrodzenia. To też rzutowało, zwłaszcza u mężczyzn, na zachwianie pozycji w rodzinie i poczucie własnej wartości. Mężczyzna, który nie czuje się wartościowy, będzie ujawniał swój gniew i agresję. Jednakże bez względu na okoliczności- wszyscy w wielu sytuacjach doświadczamy różnego rodzaju trudności – ja też. Pewnie jak każda z nas, bo to jest przecież ludzkie i wpisane w nasze życie. Własnych potknięć czy niepowodzeń nie traktuję jak porażki, tylko lekcje i doświadczenia, z których biorę to, co wartościowe i na takim fundamencie buduję swoje zasoby, do których potem sięgam w różnych momentach mojego życia. Do takiego spojrzenia i postępowania zachęcam też osoby, które zgłaszają się do mnie na konsultację.

Co jest ważne dla polskich kobiet dzisiaj, w pierwszej połowie 2022 roku — jakie mają najczęściej priorytety, marzenia, plany…

Dla kobiet zawsze priorytetem są relacje, bez względu na okoliczności i sytuacje- to pozostaje niezmienne. Relacje są nieodłącznym aspektem naszego życia i w zależności od sfery, której dotyczą, mogą być różne: zawodowe, społeczne, rodzinne, partnerskie czy intymne. Najważniejsze dla nas zawsze są te, z którymi najbardziej się utożsamiamy i które są nam bliskie. Kobiety są z natury uczuciowe i dużą wagę przykładają do tego, aby miłość była obecna w ich życiu. Zwłaszcza teraz, gdy jesteśmy pozytywnie nastrojone słońcem i nadchodzącym latem coraz częściej kierujemy uwagę w stronę naszych emocji, uczuć , relacji. Pragniemy przeżywać dobre i miłe chwile z bliskimi osobami, doświadczać czegoś nowego, ekscytującego, chcemy kochać i czuć się kochane.. Jednocześnie z sygnałów, które otrzymuję od kobiet wynika, że niektóre aspekty dotyczące relacji są dla nich trudne do realizowania w codziennym życiu, nie wszystkie są też zrozumiałe, ale jednocześnie jest to ważne dla każdej z nich. W kwestiach dotyczących relacji i związków zwykle pada wiele pytań, ale odpowiedzi są proste: najważniejsze, to zdać sobie sprawę z tego, że chcemy budować ŚWIADOME relacje. Świadome- czyli takie, w których zakładamy, że budowanie relacji to jest proces, w którym działaniom na rzecz związku, relacji partnerskiej czy rodzinnej nie ma końca. Nie ma tu też miejsca na przypadkowość, chaos i wszystko to, co nas umniejsza w oczach drugiej osoby. Dlatego punktem wyjścia jest podejście do aspektu relacji oraz postawa, jaką prezentujemy. Jednakże obecna rzeczywistość nam tego nie ułatwia. W dzisiejszych czasach trudno jest być kobietą: w domu ubieramy spodnie- często też mentalnie i próbujemy dorównać mężczyznom. W pracy nosimy uniformy, mundury, garnitury, ponieważ wykonujemy męskie zawody, zajmujemy kierownicze stanowiska, pracujemy w męskich zespołach, wspinamy się po szczeblach kariery, osiągamy szczyty własnych możliwości w dążeniu do celu … Kobiety w całym tym wyścigu często nieświadomie rezygnują ze swojej kobiecości: chcą być najlepsze, niezastąpione, ciągle chcą coś udowodnić. Mają pasje, plany, marzenia, które nierzadko realizują kosztem siebie, bo trzeba ze wszystkim zdążyć i zmieścić w jednej dobie dwa etaty, wychowanie dzieci, obowiązki domowe itp. Czas dla siebie dla wielu z nich to abstrakcja, bo kobiety często zapominają, że kobiecość jest jak kwiat i trzeba ją pielęgnować każdego dnia.

Co powinno się zmienić, żeby kobietom było tak po prostu lepiej?

Przede wszystkim trzeba inaczej spojrzeć na kobiecość. W ubiegłym roku z okazji Dnia Kobiet nagrałam materiał na ten temat, krótki film, który miał dawać kobietom taki przekaz, że pomimo trudnych sytuacji i panującej wówczas pandemii- radość życia i wartości bliskie kobietom, są ważne. To przesłanie jest uniwersalne, ponieważ to od nas tak naprawdę zależy, czy potrafimy się cieszyć, smakować codzienność, zauważyć drobne rzeczy, które nam sprawiają radość. Jeżeli nie możemy pójść do kina czy umówić się na kolację, to możemy znaleźć sposób na celebrowanie drobnych przyjemności w domu. Jeżeli z jakiegoś powodu nie mamy możliwości wypicia kawy w kawiarni, to kupmy dobrą kawę, sprawmy sobie elegancką filiżankę, która będzie tylko dla nas, używana w chwili celebrowania tego naszego momentu dnia. W tym filmie zachęcałam również do tego, aby Dzień Kobiet nie trwał tylko ten jeden dzień w roku, ale żeby to była godzina czy chociażby kwadrans dla kobiety, ale każdego dnia. Po to, aby kobieta nie czekała cały rok, żeby tego jednego dnia cieszyć się swoją kobiecością i ją akcentować. Kobiecość jest w nas i jeżeli my świętujemy tylko w ten jeden dzień w roku, to dajemy sygnał mężczyznom i całemu otoczeniu, że kobietą się bywa. A przecież to nieprawda, że mamy być traktowane inaczej. Kobiecość to nie tylko kwiatek podarowany nam 8 marca, ale to wartość, która ma na co dzień znaczenie dla naszego otoczenia, rodziny. To nie tylko gotowanie, sprzątanie, pranie, ale także aura, jaką tworzymy – zapach domowego ciasta, zadbany ogród, dom, w którym się z przyjemnością przebywa. To nie dzieje się samo. Ważne są detale, w których widać tzw. „kobiecą rękę”. My nie jesteśmy nauczone tego, żeby sprawiać sobie przyjemności, a powinnyśmy. O tym właśnie mówię podczas warsztatów Odkryj Swoją Kobiecość. Dlatego zachęcam kobiety do zmiany sposobu myślenia o sobie, bo jak nie zauważamy siebie i swoich potrzeb, to nie dziwmy się, że osoby bliskie nie zauważają nas i traktują jak element wystroju kuchni. My, kobiety, mamy bardzo duży udział w tym, jak nas mężczyźni postrzegają.

Dlaczego wspieranie kobiet jest Twoim zdaniem istotne?

Z uwagi na fakt, że kobiety stanowią szczególną grupę odbiorców, już 2 lata temu (podczas pandemii) wpadłam na pomysł, aby zorganizować warsztaty dla kobiet ,,Odkryj Swoją Kobiecość”: najpierw stacjonarne, potem wyjazdowe… No i się udało. Kobiety często mają głęboko ukrytą swoją kobiecość przez wychowanie, przekonania religijne, środowisko. To, co kiedyś usłyszały na temat kobiecości. Bywa, że w rodzinie ten przekaz jest bardzo negatywny, kobiety przez lata są czy były źle traktowane, postrzegane. Taki wzorzec niosą ze sobą z pokolenia na pokolenie, bo nie znają innego, nie wiedzą, że można żyć inaczej. Chciałam, żeby te warsztaty, materiały, którymi się dzieliłam, przełamały przekonania, schematy. Czasem potrzeba odwagi, jakiegoś bodźca, żeby tę kobiecość w nas wyzwolić. To, że kobieta ma długie włosy i nosi spódnicę, nie zawsze sprawia, że czuje się w pełni kobietą, akceptuje siebie i swoją kobiecość. Często kobiety nie akceptują swojego ciała, ukrywają je pod warstwami ubrań. Brak wiary w siebie i niska samoocena powodują, że kobiecość pozostaje w cieniu. A przecież każda ma w sobie coś wartościowego. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy i mówimy o sobie źle. Same siebie deprecjonujemy w swoich oczach. A przecież kobiecość o określenie, które przywołuje nam na myśl różne skojarzenia, w zależności od tego, na jakim etapie życia, w jakim wieku jesteśmy, jakie doświadczenia mamy za sobą czytając te słowa i najważniejsze- czy potrafimy zadbać o siebie i swoje potrzeby. Jest to istotne chociażby z tego względu, że kobieta, która potrafi o siebie zadbać i ma zaspokojone potrzeby, czuje się pewna siebie, silna (wewnętrznie, psychicznie, emocjonalnie) i spełniona. Ma odwagę podejmować wyzwania, jest skłonna do działania, nie obawia się nowych doświadczeń, nie boi się życia. Te przemyślenia, wsparcie i sugestie są po to, żeby każda z nas mogła zawsze pielęgnować kobiecość w sobie. Jak już się tego nauczymy, albo po prostu sobie przypomnimy jak to jest, będziemy chciały w tej swojej Kobiecości pozostać, bo każda z nas przekona się, jakie to przyjemne uczucie.

Wyjątkowe chwile dla Ciebie?

Pewnie nie będę oryginalna, ale zdecydowanie twierdzę, że moja córka Gabriela to wspaniała, mądra i świadoma siebie młoda kobieta. Mamy bardzo dobrą relację ze sobą i to jest wartość, o którą dbam, ponieważ daje nam obu dużo radości. W tych – nie ukrywajmy- trudnych dla rodziców czasach, nie sprzyjających budowaniu więzi i dobrych relacji z dziećmi, przyznam, że nam się to udało. Nie mamy z córką zbyt dużo czasu dla siebie, ale zawsze spędzamy go w sposób wartościowy i dla nas miły. Może dlatego, że z wyboru nie mamy w domu telewizora, który zazwyczaj ,,kradnie” czas domownikom, my w wolnych chwilach z ogromną pasją czytamy książki, jeździmy na rolkach, pieczemy ciasteczka, spacerujemy z psem i… rozmawiamy, rozmawiamy, rozmawiamy. Lubię eksplorować życie i czerpać z tego radość , doświadczać nieznanego, nie stawiać sobie żadnych ograniczeń, zuchwale sięgać po więcej i dokonywać ,,niemożliwego”. Teraz uczę się też odpoczywać, bo odpoczynek, wbrew pozorom- jest sztuką! Najlepiej odpoczywam aktywnie, podczas pieszych wędrówek po górach (mieszkam w Karkonoszach) Z takich chwil czerpię siłę i ,,supermoc” w sytuacjach, gdy pomimo niepokoju, jaki mi czasem towarzyszy przy rozpoczynaniu nowych projektów, inicjowaniu kolejnych działań czy podejmowania nowych wyzwań, nie wycofuję się z nich z obawy przed krytyką, oceną ze strony innych ludzi lub możliwym niepowodzeniem przedsięwzięcia. Wtedy okazuje się, że od strachu silniejsza jest ekscytacja, chęć przeżycia czegoś nowego, sprawdzenia siebie i doświadczenia tej sytuacji. Dzięki temu zaczęłam nagrywać filmy motywacyjne na Youtube, robić live’y, prowadzić grupę oraz odważyłam się, żeby wymyślić, przygotować i zrealizować 28-dniowe Wyzwanie: ,,Popraw relacje z bliskimi” dla członków mojej społeczności i nie tylko w styczniu 2021 r.

Potrzebujesz porady?

Każdy problem prawny wymaga sprawnej i dobrze przemyślanej reakcji. Skorzystaj z konsultacji prawnej, która pozwoli Ci wyjaśnić nawet najbardziej skomplikowaną sytuację.

Zobacz inne wpisy

Więcej o mnie

Podaj dalej

Nie bądź z tym sama!
Poznaj naszą Ekspertkę Monikę Skorykow
Menu