fbpx

Autorka historii:

Ana Imam

Z twierdzy za siedmioma górami do energii natury

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

URODZONY LIDER

Od zawsze prowadzę własną działalność. Wszystko zaczęło się od sesji zdjęciowych, kiedy nikt jeszcze nie wiedział, kim jest wizażystka i do czego jest potrzebna, nie wspominając już o stylistce. Dawno temu. Potem ukończyłam Uniwersytet Ekonomiczny, gdzie studiowałam zarządzanie przedsiębiorstwem, ponieważ byłam zafascynowana światem biznesu i giełdy, które znałam z amerykańskich filmów. Chciałam być niezależną, pewną siebie bizneswoman i prowadzić swój biznes w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Dzieciństwo spędziłam w domu, gdzie nie było luksusów, a często słyszałam “nie stać nas na to” i “pieniądze nie rosną na drzewach”. Zainspirowana Scarlett O’Harą, przyrzekłam sobie, że nigdy nie będę głodować, będę stać na wszystko, a moje dziecko nie usłyszy, że musi sobie odmawiać czegoś z powodu braku pieniędzy. Tak rozpoczęłam swoją karierę. Wpadłam w wir pracy, zaczynając od zera, jedząc zupki chińskie i pracując kilka dni bez przerwy, stworzyłam z przyjaciółką firmę reklamową. Współpracowałyśmy z coraz bardziej znanymi markami, ale kiedy pojawiły się pieniądze, pojawiły się też kłótnie i w końcu straciłam firmę. Biznes jednak miałam we krwi. Studia ekonomiczne nie nauczyły mnie jak go prowadzić, ale życie i wolny rynek były doskonałym nauczycielem. Otworzyłam firmę szkoleniową i podyplomowo studiowałam coaching. Później trafiłam do branży MLM, gdzie z innymi dziewczynami stworzyłyśmy społeczność prawie 40 000 kobiet, które inspirowałyśmy do zmiany, do niezależności finansowej, życiowej, do wierzenia w siebie. System który opracowałyśmy, działał bez zarzutu i w krótkim czasie znalazłam się wśród Top liderów branży. Kochałam to. Uwielbiałam prowadzić sesje coachingowe, sesje planowania biznesu, szkolenia ze sceny i te przed kamerą online. Mówiono mi, że jestem urodzonym liderem i porywam za sobą tłumy. Dostawałam mnóstwo wiadomości od dziewczyn, że dzięki mnie zmieniły swoje życie. Byłam znana ze swojej siły i niekończącej się energii. Jak elektrownia zasilałam każdego, kto znalazł się w mojej przestrzeni.

TWIERDZA ZA SIEDMIOMA MURAMI

Prawda była taka, że mimo że dawałam wsparcie innym, sama nie potrafiłam dać go sobie. Zewnętrznie wyglądałam jak kobieta sukcesu – w szpilkach, w drogich sukienkach i z torbami z metką. Byłam luksusową kobietą odnoszącą sukces za sukcesem, jednak wewnątrz pustka. Praca była moją ucieczką, dlatego wpadłam w pracoholizm. Nawet po narodzinach córki, czułam złość że musiałam na 2 lata zrezygnować z pracy. Potem jednak powróciłam do tego pędu. Mój związek z mężem się rozpadł, a ja, wychowując trzyletnią córkę, przeprowadziłam się do mamy i zamieszkałyśmy na 15 m2. Pracowałam jeszcze ciężej, by kupić mieszkanie dla nas, co przyniosło sukces w biznesie, ale nie miałam czasu ani na córkę, ani na siebie. Zamknęłam emocje w głębokim lochu i otoczyłam siebie siedmioma murami.

ENERGIA NATURY

Idę na spacer i niespodziewanie trafiam do lasu, który rośnie zaledwie 10 minut od mojego domu. W lesie znajduje się drzewo, które po uderzeniu piorunem złamało się i wygląda jak olbrzym. Nazwałam je “Mr.G”, a kilka przybitej do niego desek stało się moją oazą spokoju. Chodzę tam codziennie i mówię mu o swoich problemach. Mr.G stał się moim najlepszym terapeutą. W pewne słoneczne letnie dzień, usłyszałam jego głos, który powiedział mi, abym medytowała. Usiadłam, zamknęłam oczy i zaczęłam oddychać. Czułam się spokojna i wdzięczna. Odkryłam swoją miłość do natury i często kładłam się na ziemi, czując jak mnie ładuje energetycznie. Pojechałam nad polskie morze, gdzie zobaczyłam wschód słońca i płakałam ze wzruszenia. Odkryłam, że świat jest piękny i warto cieszyć się każdym dniem.

JESTEM WDZIĘCZNA ZA MOJE ZAŁAMANIE NERWOWE

które pozwoliło mi się zatrzymać i zreflektować nad swoim życiem. Byłam zbyt zajęta biegiem i nie potrafiłam zatrzymać się. Wierzyłam, że skoro już wiele czasu i wysiłku w coś włożyłam, to nie poddam się. Dziękuję za tę szansę na kreowanie z pustki, gdy iluzja, w której żyłam, rozpadła się na kawałki. Przewartościowałam swoje priorytety i zdecydowałam, że chcę żyć w prawdzie i wolności. Od tej pory zainteresowałam się mindfulness i uczęszczam na kurs nauczycielski. Chcę też wziąć udział w jednym z najlepszych ośrodków Vipassany, ale jest to trudne ze względu na brak miejsc. Zawsze wierzę, że mój czas jeszcze nadejdzie i w końcu dostałam się na kurs. 11 dni intensywnej medytacji, 10 dni bez mówienia i swoich refleksji, pozwoliły mi otworzyć się na to, co ma do mnie przyjść. Interesuję się teraz rozwojem duchowym, neuronauką i fizyką kwantową i postanowiłam podążać za tym, co ma być, zamiast dążyć do czegoś. Zawsze jestem gotowa na TAK.

CIEMNA NOC DUSZY

Nie było łatwo. Doświadczyłam wpływowych wglądów, które pomogły mi w transformującym rozwoju i zrozumieniu siebie, ale nie wiedziałam, co mam robić, by zarabiać. Były momenty, kiedy trudno było mi sobie poradzić i miałam ochotę podjąć jakąkolwiek pracę, ale coś we mnie opierało się temu. Zaufałam swojemu prowadzeniu i dzięki temu dostałam zlecenia. Przeszłam też przez “ciemną noc duszy”, ale dzięki zaufaniu i czytaniu kartek ze zdaniami mocy, które miałam przyklejone na ścianie, udało mi się przetrwać.

ŻYĆ Z BYCIA SOBĄ

Zainwestowałam wszystkie oszczędności w swoją platformę, na której prowadzę medytacje online. Pomimo, że dopiero ją rozkręcam, wizualizuję sobie już, jak prowadzę medytacje dla kilkuset osób. Chcę pokazywać kobietom, jak ważne jest kontakt z samym sobą i jak istnieją proste techniki, które pozwalają nam osiągnąć wewnętrzny spokój i życzliwość. To nowość, która zmieniła moje życie. Wierzę, że wszystkie doświadczenia, których doświadczyłam, były konieczne, bym mogła pomagać innym na głębszym poziomie.

DZIECIAKI MINDFULNIAKI

Czy gdybyśmy uczyli dzieci uważności, empatii, życzliwości, relaksacji, umiejętności radzenia sobie z emocjami, wdzięczności, medytacji i strachem, jakimi dorośli by z nich wyrosli? Czy nasz świat stałby się trochę lepszy? Ta myśl zrodziła się w mojej głowie, kiedy przeczytałam cytat Dalajlamy, że gdyby dzieci uczono medytacji, wojny by nie było. Mój znajomy powiedział, że to niemożliwe, bo polski rząd na to nie pozwoli. Wtedy coś we mnie poruszyło i powstał projekt “Dzieciaki Mindfulnaki”. Seria niezwykłych wydarzeń, wiarą i uporem, doprowadziła mnie do stworzenia szkieletu programu w peruwiańskiej dżungli. Pilotażowe spotkania z 300 dziećmi zainteresowały jedno przedszkole i szkołę podstawową, a teraz prowadzę regularne sesje. Z każdym spotkaniem widzę zmiany w dzieciakach i to daje mi nieopisane spełnienie i satysfakcję. Stworzyłam też grupę medytacyjną dla dorosłych i mam wiele nowych pomysłów. Żyję już pełnią życia i robię to, co kocham. Zatrudniam ludzi, którzy są dobrzy w tym, w czym ja nie jestem, co pozwala mi skupić się na swoim rozwoju i codziennej praktyce. Coraz częściej czuję się sobą, staję się bardziej zrelaksowana i zdystansowana, a emocje, których kiedyś się bałam, powracają do mnie

KIM JESTEM?

Jestem sobą. W poszukiwaniu siebie, odnalazłam na ten moment prawdę, że jestem zmianą. Wieczną ewolucją, która nie ma domu, bo mój dom jest wszędzie tam, gdzie coś ma swój początek. Jestem światłem dla tych, którzy go potrzebują. Taka mantra przyszła do mnie podczas medytacji i zawibrowała z każdą komórką mego ciałą.

Jestem zwykłą dziewczyną, która doświadcza niezwykłości tego świata. Kiedyś zamknięta w twierdzy obwarowanej siedmioma murami, w strachu przed zranieniem i rozczarowaniem, żyłam czekając aż ktoś mnie dostrzeże i uratuje. Aż ktoś mnie pokocha za to, że jestem, a nie za to kim jestem. Pomimo to robiłam wiele, aby kimś być. Zdobywałam, osiągałam, kreowałam swój wizerunek silnej kobiety sukcesu. Aż osiągnęłam poziom niedoścignionego ideału. Nie znosiłam sprzeciwu, a w środku wyłam o to, aby mnie ktoś przytulił. Pomimo licznych sukcesów, nie wierzyłam w to, że na coś zasługuje.

Moje załamanie było moim wybawieniem. Dziś jestem za nie wdzięczna, ale pamiętam jak było mi wtedy strasznie ciężko. Podniosłam się i odnalazłam radość. Zrozumiałam, że nikt nie przybędzie mnie uratować, że nikt mnie nie pokocha, jeżeli najpierw ja sama tego nie zrobię. I zrobiłam.

Przeszłam długą drogę i wciąż nią kroczę. Dziś już wiem, że odnajdywanie siebie to piękna przygoda, która trwa do końca życia. Ale teraz doświadczam jej już z zupełnie innej perspektywy. W zaufaniu, wdzięczności i radości. Byłam na dnie otoczona mrokiem, a teraz cieszę się światłem każdego dnia. Wiele doświadczyłam, zrozumiałam i odrobiłam swoje lekcje.

Zaloguj się, aby oddać głos na tę historię

12 komentarzy. Zostaw komentarz

  • Pieknie inspirujesz. Zarażaj energia, emocjami. Miłością do tego co robisz.

    Odpowiedz
  • Pieknie inspirujesz. Dajesz nadzieje ze po nocy przyjdzie dzień, po upadku można wstać.

    Odpowiedz
  • Avatar
    Bogumiła Markiewicz
    16 lutego 2023 09:06

    Bardzo silna kobieta, całkiem niedawno miałam przyjemność Cię poznać. Jednak Twa energia była niezwykła. Teraz już wiem skąd się wzięła. Piękna historia, niech buduje inne kobiety.

    Odpowiedz
  • Wzruszająca historia życia. Jesteś wspaniałą kobietą. Brakuje mi tej siły życiowej w sobie 😘

    Odpowiedz
  • Piękna historia❤️ Wiele widzę wspólnych elementów z moją😊 Powodzenia w dalszej pięknej drodze!

    Odpowiedz
  • Avatar
    ela.gawlinska
    12 lutego 2023 15:16

    Poznałam Cię właśnie jak byłaś ta paniusia w szpilkach, moja idolka , pełna energii , pełna wdzięku, mądra i piękna. Nie było widać gołym okiem że dusisz w sobie smutek, dopiero jak narodziłas się na nowo widzę różnicę w Twoich oczach, wcześniej puste spojrzenie , bez empatii, przeszyte bólem, a późniejsze radosne i szczęśliwe oczy. Cieszę się Twoim szczęściem 😘

    Odpowiedz
  • Avatar
    ela.gawlinska
    12 lutego 2023 15:16

    Ana , poznałam Cię właśnie jak byłaś ta paniusia w szpilkach, moja idolka , pełna energii , pełna wdzięku, mądra i piękna. Nie było widać gołym okiem że dusisz w sobie smutek, dopiero jak narodziłas się na nowo widzę różnicę w Twoich oczach, wcześniej puste spojrzenie , bez empatii, przeszyte bólem, a późniejsze radosne i szczęśliwe oczy. Cieszę się Twoim szczęściem 😘

    Odpowiedz
  • Zdecydowana, pewna siebie i silna kobieta. Taka kobieta jakoe
    cenię i podziwiam. Wszystko co osiągneła zawdzięcza sobie . Kobieta, która w pełni zasługuje by wygrać.

    Odpowiedz
  • Avatar
    dorota.bieszczad
    12 lutego 2023 14:18

    Ana jest przykładem niesamowitej przemiany, którą zawdzięcza ogromnemu wysiłkowi w kierunku zmiany paradygmatów i odwadze w podejmowaniu decyzji.Wszystko się zmieniło, gdy zrozumiała,ze szczęścia nie należy szukać i oczekiwać w świecie zewnętrznym.Jej nowe przekonania i przewartościowanie starych,doprowadziły Ją do pięknego i spełnionego życia.Brawo Ana!

    Odpowiedz
  • Avatar
    katarzyna.marcinowska
    12 lutego 2023 13:58

    Historia Any jest dla mnie inspiracją. Daje nadzieję i dodaje wiary w kreowaniu lepszego życia. Całym sercem łączę się z tą historią.

    Odpowiedz
  • Avatar
    pati.mikolajczyk
    12 lutego 2023 12:58

    ❤️❤️❤️❤️

    Odpowiedz
  • Avatar
    anna.mielcarek
    12 lutego 2023 12:36

    Kochana, wysyłam mnóstwo miłości.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.